Kiedy postanowiłem wrócić do tego bloga byłem zdumiony. Poza drobnymi wyjątkami podobało mi się co pisałem dawno temu. Jak pisałem. O kim.
Przypomina to troszkę pchnięcie skrzypiących drzwi i wejście do opuszczonego domu. Wszystko skrzypi. Czuć wilgoć, grzyb na ścianach, widać ślady po obrazach.
”Martwy, pusty dwór”
Wszystko się zmieniło.
Uśmiecham się do tych wspomnień.
Trzy lata temu pożegnałem się z krajem. Wyjechałem dla siebie szukając oddechu. Mając za nic zdanie rodziny, miłość bliskich- okrutnik głuchy na błagania. Zbywałem wszystkich rychłą datą powrotu i tu, trzeba przyznać, oszukiwałem sam siebie. Kiedy już zdefiniowałem czas powrotu na „nigdy”- jestem spokojny. Uspokajam też tych co na ten powrót czekają. To przecież wcale nie jest daleko... chodź, przytul, przebacz. Zapłacę za podróż. Naprawdę. Skoro tak Ci zależy.
Dawne znajomości pozrywało się niespodziewanie łatwo. Gówniane wymówki wiele mnie nauczyły. Kilka miesięcy....jesteś tylko znajomym. Jeszcze kilka- wspomnieniem. Kolejne?
Kim Ty ,kurwa,jesteś. No kim.
Nie ma dla mnie w tym nic złego, nie mam pretensji do nikogo bo sam rwałem je systematycznie, co kilka miesięcy, traktując to na koniec niczym hobby. Przyjaciele są gdzie indziej. Są tu. Obok.
Stawiam ostrożnie kroki w tym samotnym domu. Jest tu wiele pokoi które wymagają przewietrzenia. Wiele zamurowania. Nie usuwam ich tych dlatego że jestem niepoprawnym miłośnikiem historii, nawet tej nic nie znaczącej. Wyburzyć..Stawiać od nowa?
Nie ma sensu.
Szkoda.
Wracam.
https://youtu.be/2aJUnltwsqs