wtorek, 28 kwietnia 2015

Wilki

Mężczyzna zapiął kurtkę i westchnął cicho. O czwartej nad ranem chłód wciąż jeszcze lizał twarz niezbyt przyjemnie, zimowo mimo końca kwietnia. Zerknął w stronę lasu. Mgła sunęła leniwie ze szczytów wzniesień w jego stronę, już prawie ocierając się o stopy.
-Bieszczady-mruknął z dezaprobatą.-Pieprzony koniec świata..
Skazany za drobne przestępstwa, w ramach dobrodziejstwa resocjalizacji pozwolono mu oddychać świeżym powietrzem wypasając owce i barany. Nie ma co- odpowiedzialna robota. Każdy jeden beczący skurczybyk wart był prawie 2 tysiące, z przeznaczeniem dla pustych żołądków przejeżdżających turystów. Zgodził się bez wahania-spacerek ze zwierzątkami był w istocie bardziej pociągający niż czyszczenie latryn.
To jego czwarty dzień. Przez pierwsze uganiał się za zbuntowaną, niereformowalną jednostką. Baranek miał wyraźny problem z koordynacją, zawsze maszerował w przeciwną stronę niż stado. Nie pomagały kopniaki w zadek czy czułe perswazje -lazło toto tępo w zarośla lub rozpadliny by potem płaczliwie wzywać pomocy. Reszta stada na usiłowania tresury reagowała spojrzeniem pełnym drwiny, a On modlił się by niesforny podopieczny jak najszybciej osiągnął wiek„rzeźnicki”.
Jego uwagę przyciągnęło stado-znieruchomiało, nie poruszało pyskami, rozglądało się za to z niepokojem.
-No co jest?-krzyknął.-Paść się,nie podziwiać widoki.
Łebki zwierząt kręciły się coraz szybciej, to w jedną to w drugą stronę. Zastygły nagle wpatrzone w ścianę lasu. Powiódł wzrokiem za nimi
-O kurwa..-jęknął.
Pierwszy wilk wybiegł spokojnym truchtem, usiadł i wlepił w niego hipnotyzujące spojrzenie. Nie zdążył się otrząsnąć kiedy wysypało się na polanę całe stado, ustawiając w okręgu. Szerokim łukiem, jak na komendę otoczyły jego i zwierzęta ,które ze strachu wtulały się w siebie skacząc jedno na drugie.
-To będzie blitzkrieg-pomyślał.-Pochowają moje kości zmieszane z resztkami baraniny.
Potężny samiec wywalił jęzor, błysnął ślepiami, podniósł zad i dostojnie zbliżał się w jego stronę. Kilka kroków przed mężczyzną zatrzymał się, odwrócił głowę do kompanów jakby dawał znak i rozgościł wygodnie na trawie. Stado wilków zbliżyło się do owiec.
Wrzask mordowanej maciorki wyrwał go z letargu. Drgnął. Drgnęło również jego vis a vie stawiając ostrzegawczo uszy.
Oczy wilka mówiły jednoznacznie-”Weźmiemy owcę. Ruszysz się, weźmiemy i Ciebie.”
-”Ch..j z owcą..”-zdecydował prędko.
Wilki uporały się szybko. Martwa owca zniknęła razem z nimi w leśnych zaroślach. Samiec który pozostał odczekał chwilę, ziewnął mrużąc oczy, wstał i odbiegł kilka kroków. Zanim pobiegł za sforą obejrzał się jeszcze. Człowiek dalej tkwił w bezruchu niczym pomnik bezradności.
„Podjąłeś mądrą decyzję”zdawały się mówić wilcze ślepia.

Od tamtej pory nigdy nie był już sam. Postarano się o dwa doświadczone psy pasterskie. I chociaż raz jeszcze wilki odwiedziły polanę-nie zaryzykowały konfrontacji.

Historyjka-prawdziwa skądinąd choć to nie ja jestem w niej człowieczym bohaterem, przyszła mi do głowy w związku z całym zamieszaniem wpuszczenia do kraju lub nie „Nocnych Wilków” z Rosji. Tych o taką inteligencję jaką wykazała się wataha z powyższej historii-nie podejrzewam. Wystarczyłoby kilka dobrych „psów”...gościnnych, acz czujnych, zdecydowanych w razie kłopotów.
Bez robienia histerycznych tchórzy z Polaków.

Wiosna. Jestem lepszy. Uśmiechnięty, bardziej życzliwy, przystępny. To nie zasługa temperatury, pojawiły się nareszcie w ogromnych ilościach barwy za którymi tęskniłem. Może nawet, jako daltonista niewielkiego stopnia, moja tęsknota była mocniejsza niż Wasza?
Empatia na dzień dzisiejszy to moje drugie imię.
Oddycham. Nareszcie.
Muzycznie również wiosennie. Bo zakochałem się bez pamięci. Tak, tak...Anneke którą możecie posłuchać poniżej, to moja platoniczna wybranka.
Przynajmniej na ten miesiąc bo stałości nie ślubowałem.


Fajne? To jeszcze to-przyczepiło się do mnie i puścić ani myśli. Znajomi z FB wiedzą o tym doskonale.


Fajnego długiego weekendu.

10 komentarzy:

Anonimowa A. pisze...

Mnie przyszła do głowy dość oczywista interpretacja, że człowiek nie zwycięży natury, choćby nie wiadomo jak chciał ją zmieniać pod własne dyktando. Ilu ludzi, tyle skojarzeń :)
Mnie też wiosna na rękę, bo leczy (mentalnie, medycy nie wiedzą czemu jestem przykuta do łóżka od ponad roku), więc niechaj trwa! :)

Marharetta pisze...

zdecydowanie wiosna panie sierżancie! :))
i cieszę się, choć jeszcze nie aż tak dawno temu biadoliłam, że sezon snowboardowy się skończył, a ja nie wyśmigałam się wystarczająco, ale. w końcu będą następne więc teraz postanowiłam radować oczy kolorowością i niuchać zapachy kwitnących kwiatków oraz drzew :)
i to nic, że jakoś zimniej się zrobiło. ważne, ze słońce :)

jagna pisze...

Historyjka mnie nieco przeraziła, ale i zauroczyła... Ciekawe odczucie.
Miło czytać, że się uśmiechasz. Oby tego uśmiechu było jak najwięcej. I oddech jak najgłębszy. I dostrzeganie wszystkiego jak najintensywniejsze.
A muzyka? Moje pierwsze skojarzenie - Within Temptation. Słucha się przyjemnie, mnie do gustu bardziej przypadł pierwszy utwór.
Pozdrawiam.

Gosia pisze...

Empatyczny Tamirian.. Hmmm.. Starzejesz sie!! Koniec i kropka ;)
Ale to bardzo dobrze, ze idziesz w kierunku milości bliźniego a nie w strone gnuśności, hihihi, prawda?
Ale mam dzis humorek, aż dziw bierze, że ten mega brzuchol daje mi jeszcze żyć.
Opowiadanko jakże moralizatorskie, nie ma sensu analizowac,a urok ma samo w sobie i jest mega prawdziwe, jak życie. Trzeba być czujnym. Amen.
:)
Za to piosneczki jakże przypadły mi do gustu, czuć w nich łagodność dzięki melodyjnemu głosikowi aktualnej wybranki Twego serca, bardzo mi sie podoba, w tle mocne nuty, twarde brzmienie i ten jej śpiew... Ech...
Czuć Twoją twardą dupę na zapleczu, że tak ładnie powiem, a na powierzchni ten wiosenny zachwyt przyrodą... Ach... Jak już mówiłam Tami... Starzejesz się ;)))))))))))))

Hihihihihi ;)))))))

Czarny(w)Pieprz pisze...

Historia przednia. Bardzo mi się też podoba, że jesteś dostępny - toż to prawie jak ogłoszenie matrymonialne!

tamirian pisze...

No właśnie Pieprzu! Bierz mnie ! :)

Marzynia Mamcia pisze...

Mieszkałam w Bieszczadach niemal 4 lata. Raz wilki zagoniły nam rannego jelenia na podwórko (jedliśmy go potem całą zimę, ale w sumie to nie wiem, kto go dobił, czyżby mój Stary siekierą??!). Mnie także ta historia się podoba i podoba mi się, jak ją opisałeś :-)

Clara pisze...

Nie jestem taka pewna tego czy by zaatakowały tego człowieka
Podobno wzrok ma decydujące znaczenie jeśli człowiek jest w stanie wytrzymać spojrzenie przywódcy stada wygrał i wilki go nie ruszą

Ale ja tylko z daleka widziałam wilka... to nie wiem jak by było stanąć z takim oko w oko

Wiosna teraz kwitną Moje Magnolie!
I bardzo mnie cieszy ten czas...

Wierci-Pieta pisze...

Najważniejsze, że juz przyszła, WIOSNA...

edenlas pisze...

Wiosna przyszła i taka piękna jak co roku.. lecz w tym mam jakoś wrażenie, że na przekór i dla kontrastu dla mojego wnętrza ;P
loonei
http://loonei.blog.pl/