środa, 12 listopada 2014

Zwierciadło

„ Nie wyjdziesz stąd, na krok się stąd nie ruszysz
Póki nie stawię przed Tobą zwierciadła
W którym się przejrzysz z gruntu”


Piękną mamy jesień. Pocztówkową. Drzewa żółcą się i czerwienią w pełnym słońcu.* Widokami napawam się w biegu, dla mnie czas potrafi zatrzymać się tylko w jednym miejscu.

Tutaj.

Co u mnie? Och, wiele..Usiadłem do pisania, dłonie zamarły nad klawiaturą i po dłuższej chwili bezsilnie roześmiałem się do monitora. O czym tu napisać? Trzy miesiące nie dym, wydarzyło się sporo.. Kłopot polega na uporządkowaniu wspomnień, znalezienia porządku w chaosie co zabawne bo przecież obecnie moje życie nawet się o niego nie ociera.

-„ Kdy szkody żadnej nie ma czyń co chcesz” **

Ileż w tym wygodnej prawdy. Kieruję się tym mottem każdego dnia, ponad stawiając jedynie dobro najbliższych, łatwo policzalnych nawet przez kilkuletnie dziecko. Zerowe poświęcenie. Uważnie słucham wyłącznie mojej przyjaciółki, ślicznej twarzyczki w zwierciadle która z ironicznym uśmiechem pochwali za dobre, a złe bezlitośnie wytknie zmuszając do zastanowienia. Gwoli prawdy -Pani lubuje się koncentrować na tym drugim. Nikt inny nie potrafi w sposób równie bezceremonialny dokonać gwałtu na moim ego, z taką gracją na dodatek że wołam o jeszcze. Kilka zdań wypowiedzianych mimochodem utkwiło we mnie zbyt głęboko by je zapomnieć..

>-”Masz problemy z bliskością”

Trudno się z tym nie zgodzić, sprecyzować trzeba. Nie zawsze te „problemy” widoczne są na pierwszy rzut oka. O kobiety chodzi, tak, o kobiety. Zbliżenia toleruję, jak najbardziej, tyle że tuż po szalonej interakcji uczucia z gorących zmieniają się w lodowate, z pominięciem „fazy” letniej. Wiem dlaczego tak się dzieje, akceptuje to. Dotyczy to nie tylko kobiet które zagościły w moim łóżku, często chodzi o zwykłe znajomości, które po subiektywnej ocenie jako „bezwartościowe” ucinam z miejsca bez tłumaczeń. Czas trwania, bagaż wspomnień nie grają tutaj żadnej roli. Regułą jest czysty egoizm. Wyjątki?

Różne są kobiety. Dowolnie postrzegają wartości którymi szermują. Jedne przypisują sobie miłość wyłącznie na podstawie słów, co jest równie prawdziwe jak gdyby odwiedziły port lotniczy, pooddychały powietrzem terminala, popatrzyły na odlatujące samoloty, wyszły i stwierdziły -”podróżowałam”. W czasie który jest moim udziałem, kiedy niczego wzniosłego nie oczekuję- lubię je. Mogą dyszeć pode mną lub nad, póki mam pewność że rankiem znikną nim opadnie jesienna mgła lub co gorsza, padną krępujące pytania na które odpowiadać nie mam ochoty. O nich pisać nie warto, chociaż przystawki w każdym menu są mile widziane.

Zdarzają się jednak kobiety dla których miłość jest celem jaki stawiają ponad wszystkie inne, dążąc do niego z uporem naprawdę godnym szacunku. Pewną Panią poznałem przypadkiem, testując swoje wygadanie na jednym z portali łączących ludzi w niekoniecznie trwałe pary. Kilka żarcików, telefon, bardziej prywatne rozmowy i nagle, od słowa do słowa, wpadłem w pułapkę. Zakochałem się? W żadnym wypadku. Nagle, tuż przed zaplanowanym spotkaniem zdałem sobie sprawę że już nie chcę, nie potrafię poświęcić się dla kogoś w 100%.

Smutne? Nie przesadzajmy. Nie narzekam.

Ze zdjęć patrzyła na mnie dojrzała, bardzo atrakcyjna kobieta co wykluczało desperację. Plany które snuła w tysiącach esemesów były na tyle zaawansowane że ich realizacja zajęłaby z grubsza rzecz ujmując, resztę moich dni.
Po prostu nie chciała być sama. Uczciwie.

Kusiła. Ciałem, kuchnią, oddaniem, podium z „jedynką” na którym stałbym ja, w osobie własnej.. niesamowite! Na milczenie reagowała zdwojeniem obietnic co w końcu stało się kłopotliwe-bateria telefonu nie trzymała dłużej niż kilka godzin. Najprościej byłoby pisemnie wszystko odwzajemnić, spędzić syty wieczór i dopiero wtedy się „odkochać” ale...
Ileż chodzi po ziemi takich Pań z sercem na dłoni? Być może po mnie pojawił się głodny wilczek i „przyziemił” jej wyobrażenia o wielkiej miłości, ale to już nie jest moja sprawa. Tym razem , wyjątkowo, nie miałem ochoty zabawiać się w kata, zabijam muchy, nie motyle. Wyrzucenie mnie ze znajomych na facebooku przyjąłem ze zrozumieniem. Z uśmiechem natomiast wpisy tuż przed -ktoś jest, pojawił się, kocha itd.
Cudownie.
Mam nadzieję że potrwa to dłużej niż kilka orgazmów.

Nie piszę tego po to by chwalić się własnym miłosierdziem. Nie ma we mnie takich uczuć. Jeśli jednak zauważam taką niewinną naiwność potrafię wzruszyć się na tyle by odsunąć się i nie rzucać cienia na kogoś kto wciąż posiada wewnętrzny blask. Niech inni się nim cieszą.

Myślę droga przyjaciółko że nie mam problemów z bliskością. Byłem na metaforycznym lotnisku, oddychałem powietrzem terminala, wsiadłem do samolotu. Ktoś inny po prostu nie odebrał biletu.

A'propos facebooka.
Nigdy nie przypuszczałem że będzie mi sprawiał tyle przyjemności. Poznałem tam ludzi blogujących dawniej, czasem obecnie. Kiedy podczas rozmowy zasady są proste czyli-”Nie interesuje mnie Twoje życie prywatne” , jest barwnie, wesoło, czasem nawet pouczająco.. I chociaż zminimalizowałem tę przyjemność do kilku minut w ciągu dnia, wciąż lubię pokrakać sobie z ludźmi których osobiście nie znam, ale wiem że są tymi za kogo się podają.

Pracuję dużo i ciężko. Jak inni. Lubię swoje życie. Jak wielu. Cieszę się ostatnimi ciepłymi dniami, zimy nie lubię. Wykorzystuję każdą minutę, wyciskam z niej 61 sekundę. Na swój sposób odczuwam szczęście i poza dniami kiedy dopada mnie melancholia-nic nie chcę zmieniać.

Patrząc na częstotliwość własnych wpisów czuję się zobligowany już dziś życzyć Wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.

Muzycznie-ciepło.


*pierwsze zdanie notki rozpoczętej w październiku. Liście już się nie żółcą, nie czerwienią. Opadły.
** Ławica Wiccańska czyli Rada Czarownic

17 komentarzy:

Wierci-Pieta pisze...

Tamiś, ja sie za Tobą steskniłam już :) Można by zapytac "gdzie żeś Ty sie podziewał?" ale objaśniasz...
Dobrze, że Jesteś...
I mnie długo nie było. Kiedy coś sie w Naszym życiu kończy, "ktoś sie w Naszym życiu kończy" bardzo cieżko wrocic, bo to takie błahe nagle, nie wiadomo o czym pisac... :(

Jeśli powstrzymałeś swe żądze by nie skrzywdzic motyla, to mów co chcesz, ale dobry z Ciebie chłopina. Próbujesz nam wmówic, że serce masz z kamienia, ale własnie to świadczy, że nie. Szkoda, że twierdzisz (może i słusznie), że miłosc juz nie dla Ciebie... Bo ja naiwnie myśle, że zasługujesz i może spotkasz, tylko musisz dobrze trafic.

Co do Fb... Mam znajomych tam tylko stąd. Nie znamy sie niby ale tak na prawde dużo o sobie wiemy. Jeśli oczywiscie to co na blogu jest prawdą. I przyznam szczerze, że obawialabym sie poznac kogos w realu, moze klapki by mi z oczu spadły?

Szczesliwego Nowego Roku ! :))

Kat pisze...

Przynajmniej jesteś uczciwy wobec siebie i wobec tych kobiet - nie zwodzisz ich za wszelką cenę i nie bawisz się nimi. To dobrze. Twoje życie i ma przebiegać tak, by Tobie było w nim najlepiej.

Wyciskam 61 sekund - świetne stwierdzenie. Muszę je sobie zapisać.

Anonimowy pisze...

zapewne chcesz zobaczyć mój komentarz..
więc cóż- nadal potrzymuje swoje zdanie co do bliskości...
bo czemu z takim wdziękiem przemilczałeś chaos wakacyjnych dni?
było i mineło?
czy tak zwyczajnie prościej?

PnD pisze...

Miło Cię znów spotkać w sieci :) Miło poczytać i "posłuchać". Mimo, że raz na jakiś czas, ale jednak. Będę gościem. I będę nadrabiał zaległości.

Czytając ten tekst to trochę Ci zazdrościłem tego wewnętrznego lodu. Choć sam na początku jestem jak ta góra rozpruwająca Titanica, to później tylko niektórzy/re wiedzą, że na pewnym stadium bez kubła zimnej wody się nie obejdzie.

W takim razie Tobie również życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego nowego Roku ;)

Pozdrawiam.

tamirian pisze...

Wierci Pięta-skończyło Ci się coś? Głowa do góry, zacznie się nowe. Jestem tego pewny. "powstrzymałeś swe żądze" ależ to zabrzmiało. Zero szlachetności, chwila słabości raczej.
Zasługuję? Dziewczyno, myślałem że dobrze mi życzysz.

A co do wirtualnych znajomości-taki opad klapek oczyszcza.

Histeryczna- Nie jestem nastolatkiem, wolę jasne, proste zasady. Zdrowe i przyjemne. Dla obu stron.

Kochana, wiem że masz rację choć akurat Ty masz zapas tej bliskości we mnie na kolejne kilkadziesiąt lat. Wakacyjne szaleństwo? coś mi umknęło? ;)Perlistego śmiechu mi brakuje..

PND -witaj dawny blogowy znajomy. Miło. Na pewno zawitam do Ciebie...kiedyś.

Margarithes pisze...

:) cześć

dobrze czytać, że u Ciebie wszystko okay :)


kiss

Anonimowy pisze...

nie napisałam "szaleństwo" lecz "chaos" ;-)
aczkolwiek myślę że dziadek Freud byłby dumny (perlisty podkład muzyczny ;-)

Wierci-Pieta pisze...

Skończyło... Śmierc jest końcem... nie początkiem.

BARDZO DOBRZE CI ZYCZE, jak możesz wątpic????

88kania pisze...

Brakowało tutaj Ciebie trochę, nie będę zaprzeczać. A niech tam ma to Twoje ego co nieco z życia. Fajnie było przeczytać to, co przeczytałam. Taki męski punkt widzenia - lubie sobie zaserwować od czasu do czasu. I mam nadzieję, że uda Ci się jeszcze zjawić tutaj przed świętami :) Pozdro ziom

Marharetta pisze...

fajnie było przeczytać coś nowego u Ciebie.

początkowo myślałam, ze to będzie o podbojach łóżkowych i już mi się cisnęło, ze najbardziej zapewne lubisz kobiety dobrze ułożone. pod, nad, na przed i obok Ciebie, ale.
to jest o bliskości, a raczej o nie-bliskości.

facebook... niby mam, niby nie. w każdym razie nie poświęcam mu w zasadzie nawet jednej minuty jednego dnia w tygodniu.

a zatem... dobrych Świąt i Nowego Roku.

Anonimowa A. pisze...

Wiesz co, Radku? Nie wypowiem się dziś, mimo że przeczytałam post od deski do deski. Jak na swój wiek mam spore doświadczenie życiowe, ale kwestia relacji intymnych leży i kwiczy, jak sam się pewnie orientujesz.
Zamiast próbować wymądrzania, po prostu Cię pozdrowię :)

edenlas pisze...

Czasem głód miłości jest zakochaniem w samym uczuciu, a nie osobie.. nie tylko niektóre kobiety tak mają, ale chyba w tym przodują :( Mimo atrakcyjności, to mogła byc desperacja...

Wyrozumiałość i nie-podcinanie motylich skrzydeł (jednak) ci się chwali!

Loonei
na nowym, jakby co, bez hasła: http://loonei.blog.pl/

Clara pisze...

Nie wiem jak Ci się udało zawrzeć znajomość tak bliską z tą osobą
ale to, że zwiałeś nie dziwi mnie jakoś.
I wcale nie chodzi o problem z bliskością.
Po prostu czasem nie chce się zaczynać...
pozdrawiam ciepło
hm...
masz FB...

Gosia pisze...

Oczy zamknij... słyszysz? Nie.. Bo już liście opadły.
Został trzask gałęzi pod nogami, kiedy lasem kroczysz przed siebie, nie w chaosie.
Buty zalepia błoto, resztki brudnych szarych zlepek liści.
Zaczyna padać.. mżawka, sipi.. drobinki wody, wszechogarniające.
Odrzuć głowę do tyłu, niech pada, ten swoisty prysznic najczęściej przegania do ciepła i suchości, ale nie dziś, dziś daje satysfakcje, napawa spokojem w życiu ustabilizowanym...


Tak.. ta jesień może być nawet fascynująca.
Jeśli się ma na nią czas!

Gosia pisze...


Cztery i pół centymetra szczęścia, z bijącym sercem, z paluszkami w buzi... Słyszysz to bicie?
;D

tamirian pisze...

Piboha-Gosiu, rety :) aż mi się ciepło zrobiło na sercu.. Frajdę macie wielką. Uważaj na siebie, dużo zdrówka.

Marzynia Mamcia pisze...

Tyś się Tami powinien z Pieprzem ochajtać. Niestety, Pieprzowa nie chce skusić się na bigamię (mimo, że 2 razy się oświadczałam!), więc może w następnym życiu. Mnie weźcie chociaż na kucharkę...