czwartek, 27 listopada 2014

Minus jeden.

Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Tycie yorki powbijane już w kubraczki
Białe szyby skrobią męże, patrzą żony
Moc atrakcji, proszę Pani, moc atrakcji..

Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Pijaczyny mruczą zgodnie- na pohybel
I podnoszą łeb do góry lejąc w szyję
Chociaż w płynie to skuteczny kaloryfer.

Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Dym z komina wieje podle na południe
Co to będzie kiedy łupnie minus siedem?
„Będzie spokój, na ulicach się wyludni”

Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Te przeceny, te promocje przedświąteczne..
Miesiąc jeszcze, do cholery, miesiąc jeszcze!
Ja tak nie chcę proszę Pani, ja tak nie chcę..

„Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Jak tu żyć do kurwy nędzy, w takim chłodzie?
Noc nam kradnie bezlitośnie kilka godzin
Noc to złodziej, proszę Pani, noc to złodziej!”

Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Lodowato jest pod skórą ,mimo kawy
Rzućmy wszystko i do domu, dorwać łóżko
Siebie dorwać dla miłości i zabawy.

Minus jeden proszę Pani, minus jeden
Para z gęby i kożuszek na kałużach
Proszę mówić do słuchawki, proszę mówić
Tylko wtedy, cudem jakimś, się nie wkurzam.

Tylko wtedy mi ta groza nie przeszkadza
Minus jeden i ta zima zafajdana
Chcę usłyszeć jak mnie Pani kusi miło
„Aż do wiosny będę z Panem, proszę Pana...”

Długa rozmowa przez telefon, z kimś bardzo mi bliskim. Potem ulica, ludzkie narzekania, bo przecież zimno, jak to dawno nie bywało.. Gdyby zrobił zdjęcie, bez retuszu wyszłoby szare, pozbawione życia. Stąd refleksja i taki właśnie sposób na zatrzymanie chwili.

14 komentarzy:

żabcia pisze...

Aaa jednak napisałeś... Fajne to wierszysko - rymowańsko...
I piosenka też...

jagna pisze...

Zacnie to opisałeś muszę przyznać :)
Szczególnie spodobała mi się strofa o przedświątecznym wariactwie.
U mnie właśnie na termometrze -3 i początki przedzimowej depresji, którą trzeba jakoś w zalążku zgasić.
Pozdrawiam.

PnD pisze...

Bardzo mi się widzi ten wiersz :) Oddaje cały urok tego co mamy za oknem. Poza tym podczas czytania, miałem w uszach panią Hannę Bielicką. Myślę, że fajnie by to zinterpretowała.
A zdanie „Aż do wiosny będę z Panem, proszę Pana...” jest mi bliskie. Bardzo bliskie. Widzę w nim jedną swoją znajomą, która ma podobne podejście. Pozdrawiam!

Anonimowa A. pisze...

Też nienawidzę zimy ze wszech miar i również nikt nie powie: "Aż do wiosny...". Lepiej bym tego nie ujęła.

Anonimowy pisze...

Mój sposób na zatrzynanie chwili...
Cieszy mnie ta aura mrożąca krew w żyłach być może w końcu chłód trafi z krwioobiegiem do serca przynosząc upragnioną obojętność.
Zimowy letarg przyniesie ukojenie. A sprzeczny z perlistością stoicyzm pozwoli zachować siebie...

sza... pisze...

aby do wiosny:)

Gosia pisze...

noł łej!
oniemiałam :)
znaczy, się, ze mamy już nowy rok?
Jasna cholera, przespałam! Wiedziałam, ze w końcu to niskie ciśnienie i ciąża zahibernuja mnie na dłuższy czas na kanapie pod pomarańczowym kocykiem...

Długie telefony... hahahahahahahaha
potrafią zdziałać... hmmmm... wiele rzeczy :)
Znaczy się, więcej takowych tel życzę, ku uciesze moich blogowych oczu :P

A zimno jest, to fakt, mam za to 2 ciepłe płaszcze, zamierzam dokupić 2 grubaśne swetry.

Chcesz gorące kakao? [z procentową wkładką? Ja nie mogę, ale śmiało Ci zaserwuje]

Marharetta pisze...

dla pewności spojrzałam w kalendarz czy aby czasem nie przespałam Nowego Roku :) byłoby szkoda, bo od jakiegoś czasu zaprzyjaźniam się i ze Świętami, ale na szczęście wszystko jeszcze przede mną.
moje miasto tez na minusie to znaczy mróz większy niż minus jeden i wicher, który ten minus zamienia na jeszcze bardziejszy, ale bez przesady. nie jest źle :) nie narzekam. w końcu to grudzień.
jak przyjdzie minus dwadzieścia parę, to zacznę się martwić.
generalnie jednak zima nie jest taka straszna i da się lubić :)
co prawda i u mnie miasto w szarościach ale. niech no tylko spadnie śnieg :)))

88kania pisze...

Tamirian poeta?
A rozmowa z kimś bliskim zawsze dobra, nie tylko na chłody. Chociaż te wybitnie kiepsko znoszę.

Clara pisze...

Taka zima jak tej zimy to mogłaby się co roku zdarzać
:)
Przecież ciepło jest :)

Gosia pisze...

Adi przyjechał dziś po 6.00 do domu:
- Gosia, nic nie chce mówić, ale temp na dworze... jak by Ci to powiedzieć... jest dwucyfrowa...
- Nienawidzę zimy!!! - odrzekłam i przestawiłam budzić na jeszcze 10 min drzemki, kiedy zadzwonił...
Siedzimy z Jucią w kuchni, 7.20 na zegarku, zajadamy kanapeczki, patrze przez okno a tam wschodzi różowe słońce.. niebo różowe, chmury różowe... Zakochałam się, w tym widoku!
Bo kiedy wylazłam z domu - brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr... W widokach łatwo się zakochać, gorzej z przyjęciem skutków tych widoków :)))
Na szczęście kiedy wróciłam do domu, a że Madziuleńka jeszcze spała, zrzuciłam wszelkie ubranie i wskoczyłam do już ciepłego, tfu, gorącego łóżka, zeby się ogrzać od męża :D [Adi grzeje jak piecyk oliwny!!! hahahahahaha]

Tak, piękna i urokliwa jest ta zima, jednak jak dla mnie nic się nie zmieniło, nadal jestem ciepłolubna - koniec i kropka!
A z takim basiorkiem teraz to już dla mnie za ciężko... ubierz się grubo, ciepły płaszcz, gruby szal, wysokie kozaki...
Hipopotam w składzie wełny normalnie!!!
hahahahahahahahahahahahahaha :DDDD

Do tego mam 31 lat a mama dzwoniąc do mnie upomina:
-Tylko ubierz ciepło tą Jucię do szkoły, niech dziecko nie marznie!
No tak... ja wczoraj zaadoptowałam 2 dzieci i mam 14 lat, jestem młoda, głupia, naiwna, nieodpowiedzialna i lekkomyślna :DDDD
Ps. Kocham moją mamę!!! :*

Mogłam z tego zrobić notkę u siebie, nie????
Zawsze lubiałam tu klepać :P

Gosia pisze...

jakoż to? kaj nowa notka???
:)

Anonimowy pisze...

Jak zawsze świetny wpis:) Pozdrawiam serdecznie po długiej przerwie:)lilicz74

Karolina pisze...

Gdzie jesteś?