środa, 2 lipca 2014

tete a tete

Z radością powitałem ochłodzenie po niedawnych upałach. Ciało nabrało wigoru. Z radością powitało ochłodzenie luftwaffe komarów w moim ulubionym, podmiejskim lesie, przemiłe panie sprzedająca truskawki „po kosztach” , chłopaki stojące co rano na baczność pod śmietnikami „kwiatuszkowego” hipermarketu w poszukiwaniu skarbów. Kręci się.

„Dzień rozpoczyna się bardzo wcześnie, tuż po piątej rano. Widok za oknem nie ma w sobie nic ożywczego, podobnie jak kawa o konsystencji smoły, której smak moje zmysły rozpoznają i zarejestrują dopiero po upływie następnej godziny.
Witam się z mężczyzną w lustrze.” („Niedopasowanie” 01.03.2013)

Niewiele się zmienia. Dlaczego?

„Rozpoznaję wpatrzony we mnie kolor oczu, pod nosem jadowicie żartuję z siwizny w brwiach. Skąd się wzięła? Mało jej miejsca na skroniach które zawojowała całkowicie? Głupio pytam, oczywiście że mało. Tym bardziej że owe srebrne niteczki to przecież wypadkowa dat, zdarzeń, epizodów, zastrzyk zatruwający krwioobieg. Gdzieś to wszystko musi się odkładać i którędyś wyleźć.”( „Niedopasowanie” 01.03.2013)

Pokora. Słowo które najczęściej przychodzi mi do głowy. Uchylenie kapelusza naturze-niemy wyraz szacunku. Kiedy podczas niedawnego spaceru, w samym sercu lasu , zaskoczony przez burzę zerknąłem w niebo, po raz pierwszy od dawna, potwornie się bałem. Pioruny uderzały tuż obok, zespolone z grzmotem, a ja przemykałem między drzewami w poszukiwaniu bezpiecznej niszy. Wyłączyłem telefon, położyłem się na ziemi. Ubranie nasiąkało deszczem, a ja wspominałem pewnego młodzieńca zabitego przez podwójne uderzenie pioruna. Pierwszy popieścił, drugi pozbawił wątpliwości. Nigdy nie byłem bliżej ściółki. Tym razem natura jedynie pogroziła palcem.

Czuję pustkę. Jest nazwana, ma imię, twarz i głos. Pustka jest efektem braku wszystkiego co przed chwilą wymieniłem. Wyjątkowy brak kobiety, nie zadomowiony w lędźwiach lecz pod czaszką. Nieznośny niczym migrena uodporniona na leki bez recepty.
Wyjechała.
Do domu, z rodziną i stertą kartonowych pudeł. Zostawiła mnie w złości i poczuciu straty. Musiała, ale czy mam być z tego powodu zadowolony? Nie muszę, prawda?
Przyjaźń. Definicja prosta sama w sobie-wsparcie, troska, bezinteresowność . Cudeńko, ale dalej same niespodzianki. Przyjaźń z kobietą, zamężną, powinna wykluczając pożądanie, ba, wygaszać je w pierwszym akapicie, stawiać „Nie!” w tytule. Nic podobnego. Gość mojego domu, łazienki, kuchni, świadoma własnej seksualności bywalczyni sypialni przeciągająca się na łóżku ufnie i z uśmiechem, świadoma mojego spojrzenia, nigdy nie pozwalała zmysłom na odpoczynek. Pożądana na granicy bólu. Byłbym nieuczciwy twierdząc ze jest tak czysto, niepokalanie, wyłącznie po kumplowsku.

Klucznik do moich tajemnic.
Kobieta.


Wszystko się równoważy. Po latach trafiania na istoty z definicji niezdecydowane lub kłamliwe, onieśmiela mnie Jej pewność w obcowaniu ze mną. Nie przeraża dotyk uspokojony Jej panowaniem nad sobą. Wyrozumiałość kiedy nagle się zamykam, odpowiadając zdawkowo na życzliwe zaczepki. I tylko czasem moje własne zdumienie podpowiada pytania-" No jak to tak? To jest możliwe? Słyszeć nie to co chciałbym ,lecz to co odpowiada rzeczywistości, a wszystko smakowicie podlane celną ironią?" Można? Tak.
Otrzymałem prezent od losu. Rozpakowałem go. Po prostu. Do tej pory miałem tylko znajomych , życzeniowo nazywanych przyjaciółmi.. Teraz mam kogoś kto nie zapomni powiedzieć mi -"Dzień dobry, miłego dnia".
Gdyby kiedykolwiek ktoś chciał ją skrzywdzić- sam osobiście wyślę mu paczuszkę innego rodzaju. Z koszmarem.
To takie moje skrzywienie kiedy czuję gdy ktoś oddycha tym samym powietrzem co ja. Podziękowanie dla kogoś kto stanął na mojej drodze i bezczelnie, bez mojej zgody z gracją oświadczył-zostaję.

Nigdy nie zostaliśmy kochankami. Nie o to nam chodzi.
Ona jedna ma prawo powiedzieć :
-Znam Cię.
Nic ważniejszego stać się nie ma prawa.

„Co u mnie?
Znakomicie. W pracy. Reszta świata musi zaczekać, albo sobie odpuścić. W powietrzu wisi coś pozytywnego.” („Niedopasowanie” 01.03.2013)

Raz jeden udało mi się przewidzieć własną przyszłość.

23 komentarze:

Anonimowy pisze...

Chciałeś widzieć mój komentarz. Proszę bardzo :-) co myślę? Cieszę się że trzymasz się własnych postanowień. Że nienazywanie nadal trwa. Moja słaba silna wola nigdy nie ucierpiała w Twoim towarzystwie. Ale też jako jedyny potrafiłeś wziąć moje "nie" w swoje dłonie i ze swoim szelmowskim uśmiechem oddać "tak". Także Ty również jak i ja nie masz skrupułów jeśli chodzi o wchodzenie w życiorys. Jesteśmy kwita.

Anonimowy pisze...

A żeby było bardziej w moim stylu: teraz to już mnie tylko utwierdziłeś w przekonaniu żeby do lasu z Tobą nie chodzić :-P

Gosia pisze...

Oglądam właśnie seks w wielkim mieście:
- zostali tylko mali i łysi..
i za chwilkę taki mały i łysy oświadczył się Charoltte :)

a chwilkę później innej bohaterce chłop zostawił karteczke na komputerze:
wybacz
nie mogę
nie gniewaj się.

1. posłuchałam muzyki, spokojna dość, choć nie delikatna :)

2. Jak weszłam sobie na realne i zobaczyłam, ze wrzuciłeś nowy wpis wydobyły się z moich ust słowa: "nareszcie" :)
hahahahahahahahahahaahhaahaha.
Czekałam i czekałam i się doczekałam.

3. Bardzo osobiście się zrobiło u Ciebie, osobiście ale hmmm... tak mocno Tamirianowo. lubię tu być.
Czuję się u Ciebie jakoś tak bezpiecznie :)
Ale nie śmiem komentować tego, nie czuję się upoważniona :)

4.niepokoi mnie ta reszta świata, czas na wakacje! za niedługo moje wakacje... chcesz się schować do kieszonki mojej walizki? zawieziemy Cię nad morze, lubisz szum wody?
mnie uspokaja... jakakolwiek woda, najbardziej bliska jest mi ta z prysznica, kiedy widzę ją i czuję, mocno parzącą, ja dla odmiany nie lubię chłodnych pryszniców na otrzeźwienie a te gorące... taka dygresja :)

i jeszcze coś chciałam...
te pioruny!!! przeraziłeś mnie!
gdzie łazisz po lesie do cholery jak sie ciemne chmury na niebie zbierają?!!! Och, w łeb bym Cię huknęła jak bym mogła! dobrze, ze wiesz co robić...
ostatnio uciekałam z dziewczynami przez pół miasta, leciałam na autobus, okazało się, ze następny jedzie po godzinie.. ot niedziela. rozlało się totalnie, rozpętała się burza...
schowałyśmy się na jakimś zadupiu, koło jakichs magazynów i skupu złomu - idealne miejsce! ale miało zadaszenie, na szczęście nie metalowe. człowiek w takich niecodziennych sytuacjach ma niesamowite spięcie w mózgu, potrafi przeanalizowac swoje życie, pomysleć o tym, o czym na co dzien nie ma czasu, albo od czego ucieka.


23.20 - czas na mnie. łazienka, łóżko. notoryczne zmęczenie mnie powala, w dzień, wieczorami, w nocy nawet sie nie budzę, jak nie ja. Adi patrzy na mnie krzywym okiem: "co się dzieje kotek?". nie wiem co, nie myślę.

ok. już nie smęcę. kolorowych snów!

tamirian pisze...

Gosia-powiem więcej, doskonale znałem wtedy prognozę pogody ale pomyślałem sobie-"Kto zdąży jak nie ja". :) Nieczęsto mam okazję wyrwać się z miasta ostatnio.. Jest osobiście. Tu już będzie tylko real. Pocztóweczki z codzienności :) Odnieść się do treści możesz jak najbardziej, po to tu jest. Opisałem coś co dla mnie jest nowe i niezwykłe. Kulawo, bo nie da się tego w pełni opisać :)

jagna pisze...

Szczęściarz z Ciebie, że znalazłeś na swej drodze Kogoś takiego. Pielęgnuj tę przyjaźń, bo o nią coraz trudniej. Mnie kiedyś Ktoś bardzo bliski zasugerował, że Przyjaźń jest dużo czystsza i bardziej wartościowa niż Miłość. Wtedy się z Nim sprzeczałam wyciągając na światło dzienne argumenty, których dziś już nawet nie pamiętam. A im więcej mam lat, tym większe we mnie przekonanie, że miał rację. Szkoda, że nie będzie mi dane Mu tego powiedzieć.

Pozdrawiam.

Happy Mary pisze...

Przyjaźń damsko męska jest możliwa. Dla mnie najcenniejsza. Wielu moich znajomych twierdzi, że nie ma takiej przyjaźni i że prędzej czy później zakończy się w łóżku. A ja w nią wierzę... i takie męskie ramiona są najcenniejszym pocieszycielem w trudnych chwilach.

Burza... kiedyś spotkała mnie taka przeraźliwa jak wracałam z dziećmi do domu, nie było się gdzie schować,wyszliśmy już z lasu, to było w górach, wokół łąki, pola, nie położyłam się, szłam powoli... I bardzo się bałam o dzieci...

Gosia pisze...

Spędziłam wieczór w kuchni, ba, dużą część dnia spędziłam tam, z konieczności raczej, ale wieczorem, czyli niedawno, dało mi to pole do popisu, czyli możliwość pomyślenia.
W kuchni najlepiej mi to wychodzi, tam sie rodzą moje najlepsze kulinarne pomysły, szaleją kubki smakowe ale też zwoje mózgowe.
Ostatnimi czasy jemy codziennie z Adim śniadania na stojąco przy blacie.
Poza tym, czego ten blat nie widział! Nie licząc tylko reala!
Ale do sedna, myślałam o tym co napisałeś.
Taka kobieta to skarb! Rozważna, z ciętym językiem, pewna siebie - jakby szyta na miarę dla Ciebie.
Wiesz jakie jest moje podejście do życia więc nie zdziwi Cię to, co napiszę: nic się nie dzieje bez powodu, więc i Ona pojawiła się wtedy kiedy miała- wiem, wiem, trywialne, ale jakże prawdziwe! :)
Taką przyjaźń się szanuje i czuć takie Twoje podejście.
I tyle.
Natomiast co do samej przyjaźni damsko - męskiej - dla niektórych ona jest "czysta" dla innych podszyta erotyzmem, trudno to jednoznacznie definiować, poza tym nie ma takowej potrzeby.
Dziś np spędziłam calusieńkie do południe z Radkiem i jego dziećmi, wybraliśmy się w 6-tkę, bo i moje dziewczyny do tego, nad jeziora pokarmić łabędzie!
Przyjaźnią nazwać tego nie mogę, może jeszcze nie, choć znamy się uuuu... 10 lat?! W tym przez co najmniej 4 skakaliśmy sobie do gardeł?! On cholernie szczery, walący prosto z mostu i bez ogłady, krytykujący mnie za to co robię/robiłam, bezpretensjonalny, zaczepliwy... Dziś uważam to za zalety, gdybym wtedy była mądrzejsza pewnie już dziś bym mogła go nazwac przyjacielem, a tak, dopiero teraz to, co jest między nami pomalutku nabiera rysów "bliskości" nie jako kobiety i mężczyzny a jako ludzi, rodziców, osób o podobnym światopoglądzie, i moje podejście do niego jest czysto koleżeńskie, jako do męża przyjaciółki.
Kiedyś taki spacer byłby nie do pomyślenia!

Lubisz żelki?
Wiesz, takie misie..
Właśnie sobie podkradłam pozostawione przez dziewczyny.. moje ulubione to te w kolorze pomarańczowym.

Marzynia Mamcia pisze...

Przeczytałam. Ale nie wiem, co powiedzieć. Nie mam przyjaciół wśród mężczyzn. No, może brat...

Marharetta pisze...

-w Krakowie po niedawnym ochłodzeniu, przypełzł upał. w mieście to nic fajnego. i już marzy mi się orzeźwiające ochłodzenie. ale w końcu mamy lipiec, więc nie wiem czy wypada mi narzekać na żar z nieba;)
-ja ostatnio dni zaczynam punkt piąta :)
-wiem jak się bałeś podczas burzy w lesie. to znaczy mogę sobie wyobrazić, bo przecież mnie kiedyś dopadły pioruny na gołym szczycie Babiej. a prognozy podawały słońce i żadnych strasznych burz. pierwsze co zrobiłam, to wyłączyłam telefon a później były momenty, kiedy myślałam, nie... kiedy byłam pewna, ze następny piorun trafi we mnie.
- bardzo fajnie, ze przyjaźń Cię dopadła :) ja nie mam wielu przyjaciół, ba dwóch... ale nie o to chodzi. te osoby są ważne, a znajomi, to inna kategoria relacji. dlatego może lekko drażni mnie to z jaką łatwością czasem ludzie nazywają innych swoimi przyjaciółmi. nie lubię szastać tym słowem.

jagna pisze...

Pisz!;) Ja chętnie poznam męskie spojrzenie na świat opisany wierszem.

Wierci-Pieta pisze...

W meskich siwych włosach jest coś sexy, natomiast w kobiecych już nie bardzo ;) Dzieki Ci za farby do włosów ;))

W tym lesie to bym sie szczerze ze strachu posikała! Jak nie musze w burze nie wychodze, ale zdażyło mi sie juz biec tak, iż byłam w szoku, że tak szybko potrafie biec - gdy pioruny goniły...
Wiec uważaj na siebie no!

Pytanie tylko, czy kiedyś, w momencie słabości...
Aaa kracze - ale chyba w damsko - meską przyjazn nie wierze, w szczegolnosci gdy iskrzy. Ale nie potepiam, a jakże...

Bardzo jakoś tak dobrze mi sie to czytało, mimo, że Tobą targają emocje...
Siły Tami :)

Margarithes pisze...

mam przyjaciółkę, mam przyjaciela,wiemy co jest dla nas ważne, dobrze, że i Ty wiesz

kiss miły :)

własnakaruzela pisze...

Szukam Cię i szukam aż znalazłam ;-))) Wiem, dawno mnie nie było w blogowym świecie ale ciągnie mnie do niego ;-)

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Karolina pisze...

Powiem tylko, że trzymam za Was mocno kciuki.. :-)

88kania pisze...

Wiara w przyjaźć damsko-męsko wygląda u mnie jak wzorowa sinusoida - raz jest, raz z hukiem spada w dół. Chwilowo pnie się w górę. Dobrze, że Ty tak wierzysz.
A znaleźć kogoś, kto oddycha tym samym powietrzem... Kurde, to dopiero musi być fart.
I dobrze, że cały i zdrowy wylazłeś z tego lasu. Ja bym tam pewnie umarła ze strachu.
Pozdro ziom

edenlas pisze...

Cztery lata na Interii siedzę, więc raczej chyba wiem jak notki wstawiać? ;P A nadal nie mogę! to ponad tydzień! Nawet nie chodzi o cierpliwośc czy nerwy, ale coś mam obawy, ze to wszytsko pierdyknie w pizzz... kosmos! Dlatego.. stało się.. wczoraj założyłam bliźniaczy blog, na razie bez hasła, a jeśli zaloże hasło to tez to samo co tutaj... Tego nie likwiduję, mam tu spory kawał życia i adresy do WAS... a tam jeszcze błądzę...

http://loonei.blog.pl/

Anonimowy pisze...

mam nieodparte wrażenie że dziś inaczej wyglądałby Twój post...

88kania pisze...

Myślę, że prędzej, czy później, sama dałabym Ci znać o tym, gdzie jest moje nowe miejsce. Ale fajnie, że mnie znalazłeś :)
Włosy były dosyć długie przez ładnych parę lat. Ale trzeba coś zmienić od czasu do czasu.
A zdrowie póki co nie daje w kość :)

Gosia pisze...

milczysz... po co?

:D

Anonimowa A. pisze...

Wierzę w przyjaźń damsko-męską dzięki koledze z czasów podstawówki i gimnazjum, mamy kontakt do tej pory. Jednak relacje na poziomie "znam Cię na wylot" udaje mi się nawiązać tylko z kobietami.
Wasza relacja jest naprawdę wyjątkowa.

Wierci-Pieta pisze...

Gdzie sie podziałes Tamirianie? Teskno jakoś...

Gosia pisze...

Ja Ci powiem... zaszył się w swojej skorupie i śpi słodziutko w końcówko letnim-jsienno-deszczowym letargu :)
Gadzina jedna :)
Pioruny przestały strzelać, wewnętrznie się wyciszył i... lekceważy swoich stałych czytelników!