mój sen w jej zaciśniętych dłoniach
zarazem jej oddech
a także iskra
co spina
śpiące ciało z ptakiem
Rafał Wojaczek- „Która zmęczona śpi”
Synonim uproszczenia. Prosta droga zamiast krętej, moc praworęcznego jako wzorca. Wszystko można nazwać. Pozamieniać, pomieszać, pobłądzić i wrócić po śladach. Miłość, zauroczenie, fascynację, chwilę słabości-zwał jak zwał. Nienawiść, niechęć, nielubienie, niezgodę-podobnie, czemu nie. Są jednak chwile których nazywanie jest niegodne niczym podanie ukochanej śniadania do toalety. Czy jeśli Cię dotknę to znaczy że kocham? Bycie w Tobie jest tożsame z Twoim oddaniem? Czy kilka szeptów to deklaracja, a interpretacja zawsze musi być tą nad?
Pozwalam otaczać się temu co mnie koi. Nie wzbraniam się, nie oburzam, a przysuwam. Garnę się, zakładając że ufam. Ale czy ufam naprawdę?
Nazywanie to synonim uproszczenia.
Za kilka dni moja Córka „przyjmie do serca Chrystusa”. Jest poruszona tym wydarzeniem, wręcz rozpalona. Pilnie uczy się modlitwy którą powtórzy stojąc przed bliskimi. Jestem wzruszony Jej zapałem. Duma która rozpiera mnie na co dzień, tego dnia osiągnie status „nienazwanej”. Niezależnie od moich własnych poglądów.
Przypominają mi się słowa które dawno temu adresowałem do gościa niecierpliwie wyczekiwanego przez moje dziecko :
"Jeśli JESTEŚ i nie jesteś do końca okrutnym hipokrytą, jeśli widziałeś nas dzisiaj-prostuj jej drogi z takim samym zapałem z jakim kiedyś poplątałeś moje, daj jej miłość i dobroć którą mnie zabrałeś, daj zrozumienie i siłę by kiedy rozum dojrzeje prawda nie ukryła się w szaleństwie. Nie interesuje mnie moje życie, jego braki i szanse, moje szczęście czy upadek-ale Jej winien jesteś Ty „dobroci nieskończona”, położyć u stóp świat przepełniony ciepłem każdego dnia-bo musisz oddać to co Jej zabrałeś nim na dobre otworzyła oczy."
29.06.2008-tamirian.blog.interia.pl
Póki co, koleś, jeśli jesteś- dajesz radę.
25 komentarzy:
Czuję się poruszona. I nie jest to uproszczenie...
Odpoczywaj i życzę jak najszybszego powrotu do formy dla Ciebie i Córki :) I udanego weekendu życzę także.
bardzo... ten wpis (w miejscu kropek nienazwane)
od dawna uważam, ze nie trzeba wszystkiego nazywać, ze wiele rzeczy (rzeczy, to akurat nie jest adekwatne określenie) powinno zostać nienazwanych. na przykład w uczuciach. wystarczy mi, ze czuję, nie muszę tego co czuję definiować.
ps. uff. zawsze się tutaj u Ciebie nabłądzę nim utrafię w miejsce gdzie są komentarze :) ale, jak widać daję radę :)
Na pierwszą część Twojej notki mam wiersz, specjalnie go szukałam, przypomniał mi się, czytając co napisałeś:
Amory
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Nagła myśl i możliwość buchająca pieśnią,
o której sen ostrzegał radosnym półgłosem...
Zamiast ust, które jeszcze całować się nie śmią,
- papieros zapalony drugim papierosem.
to tylko jedna zwrotka, ale o nią mi chodziło.
Na drugą część są słowa, które nie spoczną pod mymi palcami a kiedyś na pewno zostaną wypowiedziane!
Jagoda ma mądrego tatę!
O, jaki ładny Blackfield :)
"...Póki mogę kłamię i pomijam wilka
Potwór nie jest wrogiem
Nie zabija smok
Póki mogę kłamię, że czarownic nie ma
Nie obcina palców
małym dzieciom nikt
Chciałabym uwierzyć w to co mówię
Zanim wytłumaczę Ci
zrozumieć czemu w życiu
jest o wiele gorzej nam
Więc zacznij chodzić
Chociaż wiem, ze przewrócisz się
Ja zaczaruję świat
Zanim on rozczaruję Cię"
Jestem poruszona Twoja notką. Masz racje I Komunia Św. dziecka wzrusza,i to bardzo. To ważny i piękny dzień dla dziecka i dla rodzica. Pozdrawiam serdecznie:)
Czyli od miłości do nienawiści nie dzieli nas aż tak wiele... co do gościa, wciąż mamy nadzieję, że nas wysłucha, a to chyba jednak wszystko jest w nas i od nas zależy. Kiss
ps.
zdrówka
Cztery razy próbowałam napisac komentarz. I cztery razy uznałam, że to nie to. Myślę, że wystarczy jak się uśmiechnę:))
Mam już takie dwe uroczystości za sobą...
Daje dzieciom wybór, nie muszą iśćtą drogą, tą, która jest narzucona przez nas - dorosłych. Poplączą się, poobijają, ale to będzie inwestycja w przyszłość.
Pomogę, jeśli poproszą...
pierwsza komunia?:) wyobrażam sibie tę rozpierającą cię dumę:)
Życzę Twojej Córce by twoja modlitwa (?) miała moc sprawczą!
Kiuedys usłyszałam jak ktoś wypowiada to co sama myślę.. często tak mam.. i nie wiem czy to plagiat moich myśli czy wręcz odwrotnie? i usłyszałam też: tylko jesli rodzic jest szczęśliwy, to i dziecko jest szczęśliwe.. czyli.. oby i twoje ścieżki się rozprostowały i wiodły piękną krainą! :)
Loonei
byłam, przeczytałam... :))
Intymność przebija z tej notki taka, że ciężko cokolwiek w ramach komentarza napisać.
Cieszę się więc, że "koleś" póki co daje radę.
co do kwiatów.... może powinieneś je jeszcze od czasu do czasu głaskać? (ja ze swoimi, poza czułym przemawianiem do nich, tak robię :)) a może to po prostu taka wersja, to znaczy marudząca, która potrzebuje więcej dni, aby w końcu zaskoczyć Cię swoim rozkwitem. istnieje także opcja, że to są te z tych, z którymi najpierw musi być gorzej, aby później było lepiej :) mój na pewno pochodzi z rodziny tych ostatnich ;)
tak. nie na wszystko mamy wpływ i nigdy na wszystko nie będziemy go mieli.
Tęsknię za czasami, kiedy moje dzieci miały po 9 i 5 lat. Teraz mają 24 i 20 i widuję je coraz rzadziej...
Szcześliwości dla córeńki... Niech ten dzień bedzie dla Niej cudny - i nie dlatego, że dostanie "rower" ;)
taa... na nową notkę przyleziesz, ale swojej nowej to nie łaska napisać? :P i co ja mam tutaj komentować, komentarze? :D
Tamiś - nie prowokuj, bo pójde sie z Tobą w tych kałużach potaplac ;)))
...z racji obecnego - na pewno nie bede stała kołkiem ;)))
Sie taplajmy wiec...
Kilku się znalazło faktycznie. Zazwyczaj byli to jednak psychopaci humorystyczni, na szczęście. Zdarzało mi się jednak kilka razy być w takim stanie, że z niepokojem oglądałam się przez ramię. I to już wcale nie było takie fajne.
To pisałam ja, czyli Kania, tylko nie zdążyłam się podpisać, bo komputer zwariował (widzisz, nawet on jest psychopatą).
Prosiłeś o komantarz ale przecież doskonale wiesz co myślę... Wiec może inaczej- dziś na nowo znalazłam sens w tym co piszesz... Cały Ty... A swoją drogą plątania ścieżek nie zganiajmy w całości na los-my koty swoimi ścieżkami chodzimy :-)
M.
Jeszcze jedna myśl mnie naszła-nazywanie zamyka drogę ucieczki... Kiedy uświadomisz sobie znaczenie wszystkich słów okazuje się że zmieniają Twoją rzeczywistość...
Prześlij komentarz