Podobał się Wam mój ostatni wpis? Jestem zaskoczony. Zwykła, życiowa historyjka jakich wiele, urocza bo na przekór wszystkiemu zakończona happy endem. Nic nadzwyczajnego, o prawdziwą miłość możemy się przecież potknąć na tym łez padole.Słodko o niej poczytać, prawda?Swoją drogą, jeden z Waszych komentarzy mnie rozbawił-pewna Pani dawno nie czytała tak "łatwego" tamiriana".
Przyjmijmy że ta łatwość jest produktem ubocznym postępującej starości, ale przy następnej okazji wkleję na bloga jakiś rozbudowany, wielowątkowy wiersz który nie będzie miał drugiego dna, a ukryte całe mrowie tych drugich, piątych czy dziesiątych dnów? den? i będziecie mnie błagać żebym wyjaśnił o co w nim chodzi bo nie rozumiejąc nawet tytułu. Taki będę "trudny".
Tymczasem nie było mnie miesiąc. Wydarzyło się bardzo wiele. Za oknem ciemno za wcześnie, ostatnie listki spadły z drzew, takoż temperatura, Koroniewska z obsady serialu na M i prowadzący naj audycji ukochanego radia. Szkoda prowadzącego.Kilkakrotnie w towarzystwie przyjaciół udowadniałem sobie że potrafię zdrowo się napić, przy czym to "zdrowo" paradoksalnie wcale nie oznaczało małej ilości. Tańczyłem pierwszy raz od dawna. Przeczytałem najnowszego Browna który umęczył mnie do tego stopnia ,że gdyby autor siedział obok dostałby z liścia.Pewna koleżanka chciała mnie nawracać więc wysłałem ją na rondo.Zmieniłem samochód,w nim olej i opony, kupiłem radio na pendrive w związku z czym podróżuję z discmanem który jeszcze kilka dni temu doprowadził jednego z moich znajomych do prawdziwej ekstazy:
-Ty go jeszcze używasz...niemożliwe-szeptał w kółko zdumiony, przekładając go delikatnie z ręki do ręki, jakby moje cudeńko miało zareagować na dotyk i rozsypać się w proch.
Swoją drogą-jak wielkim trzeba być idiotą żeby kupić sobie radio na pendrive mając w domu tyle fantastycznych płyt? Nie odpowiadajcie na to pytanie, dobrze Wam radzę. Przynajmniej nie głośno. Kilka "składanek" w przygotowaniu.
Cudowne rzeczy dzieją się w muzyce. Całe noce potrafię przesiedzieć równolegle na kilku muzycznych kanałach pochłaniając nowości z bananem na twarzy. Kilka wciąż jeszcze gorących krążków to naprawdę smakowite i seksowne rockowe misterium. Tytułów nie podpowiem. Radźcie sobie.
Te dźwięki uzależniają. Zniewalają. Nie pozwalają o sobie zapomnieć.
5 komentarzy:
Nie mówię , że nie lubię nowinek technicznych , ale skoro mam adapter z lat 70-tych , magnetofon z lat 80-tych , to i wolkman , czy discman są mi jeszcze użyteczne . Swojego czasu nie rozstawałam się z discmanem w pracy i nawet dzięki temu udało mi się wpaść pod samochód , ale nie mam mu tego za złe :) Tak serio ...trudno jest wywalić na śmietnik przyjaciela , który pocieszał mnie w najgorszych chwilach życia . Nie robię tego i nieważne , czy to sprzęt , książka , muzyka , pies , kot , maskotka , blog , czy człowiek . Niektórzy nazywają to sentymentalnością . Dla mnie to zupełnie coś innego .
Łatwość nie zawsze oznacza ogólnodostępność i może być tak , że pod łatwym i przyjemnym tekstem kryje się drugie dno i emocje autora , o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia . Odczytanie tego jest trudniejsze niż interpretacja wiersza stworzonego w pijanym zwidzie :)
Oooooooooo ;) miło, że jesteś :) gratuluję samochodu ;D radio na pendrive nie ma wiele wspólnego z dużą ilością płyt. Ponieważ jeśli nie masz w samochodzie "zmieniacza płyt" to co? Sam w drodze zmieniać będziesz? To niebezpieczne... a tak? Gra muzyka nieustannie :) na pendriva można te Twoje cenne kopalnie zrzucić i cieszyć się dźwiękiem :)
Pozdrawiam ciepło :) i czekam na ten trudny wiersz ;D
Anaste-skoro nie "sentymentalizm" to zapewne przyzwoitość. Do discmana jestem przywiązany wyjątkowo, jest ze mną tyle lat ile ma moja córka. I jeśli nie ratował mi życia to przynajmniej je ubarwiał w trudnych chwilach. Odrapany, niewygodny do noszenia ale ten dźwięk!
Mała Mi- Samochodu? A jeśli zmieniałem z trabanta na malucha? A tak poważnie-to nic szczególnego, po prostu odmłodziłem sobie trochę rocznik samochodu skoro swojego już nie mogę.
Zakładałam, że ambitny jesteś i jak zmieniasz, to na lepsze :) stąd gratulacje ;D
Czasem nawet za bardzo ambitny, MałaMi.
Prześlij komentarz