-Dopadły mnie prawa Murphego. -oświadczyłem koleżance w niewielkiej pizzerii,rozbierając płaszcz.
-Wszystkie czy tylko kilka do wyboru?-zapytała odstawiając szklankę.-Jak widzisz, sobie już zamówiłam, a Ty się spóźniłeś.
-Nie gniewaj się, nawet nie zamierzam zmyślać wiarygodnego wytłumaczenia.
-Gdyby to była randka zastałbyś tylko stolik i wypasiony rachunek.
-Ale nie jest.-rozejrzałem się ciekawie-To miejsce ma swój klimat.-mruknąłem bez przekonania.
Pizzernia nieznośnie przypominała bary mleczne z lat 80tych. Ściany w kolorze kawy -bez dodatków, obrusiki w kratę na stołach, serwetki połączono w mało estetyczne ruloniki, ciasnota, a wszystko doprawione dziwnym, egzotycznym zapachem.
-Będziemy coś jeść?-zapytałem
-Niech Cię ręka Boska broni. Nie tutaj. Masz dziecko, masz dla kogo żyć.
-Pizza nie wchodzi w rachubę?
-Ona jej nie przypomina nawet kształtem.
-To może spaghetti-zerknąłem w menu, nie chcąc przyznać się wprost że byłem zwyczajnie, po ludzku głodny-Cena jest bardzo przyzwoita.
-Jasne, bo to sam makaron. Makaron okraszony olejem z Biedronki to jest to o czym teraz marzysz?
-Dobra.-skapitulowałem-ale drinki mają dobre?
-Nie. Mocne za to.
Wreszcie za coś polubiłem tę knajpę
-Gadaj mi wreszcie o z tym Murphym.-przyjaciółka obdarzyła mnie miłym uśmiechem oznaczającym że spóźnienie zostało mi wybaczone albo egzekucja odroczona.
-Nie żyje, inżynierem lotniczym był.
-Wiem idioto kim był Murphy-prychnęła-o zastosowaniu jego praw w Twoim życiu mi gadaj.
-No bo to jest tak... Najpierw zepsuło mi się żelazko. Co się tak dziwisz, nawet ja czasem prasuję. Nie widać? Trudno. Potem skonał mój komputer. Kolejnego dnia. Ten przynajmniej od kilku tygodni się zapowiadał dzięki czemu wszystko na czym mi zależało zostało utrwalone. Żelazko odeszło w inny wymiar z partyzanta-podczas prasowania spodni kwęknęło, syknęło, zastukało i odeszło tam gdzie żelazka już nic prasować nie muszą...
-A które prawo zastosowałeś do tego przypadku?-zapytała jak tylko przestała się śmiać
-"Wszystkie sprawy szlag trafia jednocześnie-odparłem z zadumą
-Znalazłabym lepsze. Na przykład...Wyciągnęła telefon by uruchomić przeglądarkę-O to... Wybuchła śmiechem- " Rzeczy ulegają zniszczeniu, wprost proporcjonalnie do swej wartości "
Nie mogłem tego tak zostawić.
-" Nadlatująca salwa zawsze ma pierwszeństwo przejazdu" -wyszukałem cytując z satysfakcją
- "Staraj się wyglądać niepozornie - może przeciwnik ma mało amunicji?"- te słowa wypowiedziane słodkim kobiecym głosikiem rozbawiły mnie do łez.
- " Po wyciągnięciu zawleczki granat przestaje być twoim przyjacielem"-odparowałem, ale nie czekałem długo na ripostę.
- " Nie ściągaj na siebie ognia, to denerwuje sąsiadów w okopie"
Zaśmiewaliśmy się do łez wzbudzając ogólne zainteresowanie.
Kiedy opuszczaliśmy na swój sposób uroczą pizzernie przyjaciółka podziękowała mi za króciuteńkie oderwanie od rzeczywistości wypełnionej obowiązkami żony i matki, chociaż tego wieczora przecież nie ja byłem twórcą Jej dobrego nastroju. Był nim pewien Pan -przenikliwy i dowcipny, nawet jeśli odrobinę marudny.
Prawa Murphego nie odpowiadają za nasze życie. Są jedynie humorystyczną definicją pewnych jego aspektów. Nie widzę jednak powodu by o kilku, po prostu zwyczajnie mądrych, nie pamiętać, jak choćby to- " Nie wierz w cuda - polegaj na nich!"
14 komentarzy:
Lekko i zabawnie :-) No i teraz będę miała wesołe sny o uroczej pizzerii, w której mogłabym zrobić kuchenną rewolucję!
AA i pewnie przez prawa Murphego taka dłuższa przerwa! Twój komputer zapewne z żelazkiem imprezuje w lepszym ze światów.. Żelazko pewnie lubi prasować, choć juz nie musi, prasuje teraz non stop, bez przegrzewania się się.. Ciekawe co robi komputer? ;)
Loonei
:) taaa... Życie się JAKIMIŚ prawami rządzić musi :) i oto mamy :) a to o cudach podoba mi się szczególnie! Jedliście w końcu coś? Czy wnioskować można, że skoro żyjesz to jednak na czczo te drinki się lały? :)
P.S. Byłbyś skłonny zapłacić za robienie za Ciebie zakupów? :) A ja o stawce jeszcze nie pomyślałam! Olaboga! :) A na aparat zbieram drobniakami... :) dlatego raczą mi wiaderko... i pewnie mają rację... celuję w lustrzankę :)
o tak! bezwzględnie słuchaj kobiety, jeśli mówi, że "tu się nie jada" a jest to pizzeria to jej słowa to najlepsze prawo marphego jakie może być wykorzystane w danym momencie :)
jestem niepoprawna gramatycznie :)
A do tego dodatkowo mega zmęczona!
O! na pizze to na Śląsk!!!
Nie wierzę w prawo Murphy`ego , ale ono wierzy we mnie i dopada mnie zawsze w kolejkach do kasy . Co dziwniejsze zawsze są to hipermarkety . Próbowałam już nawet wycofywać się z kolejki i zostawiać przy koszyku kogoś innego , ale to nie pomaga :) A to psuje się kasa , a to ktoś szuka karty , a to karta nie działa więc wyciąga 10 innych i sprawdza je po kolei . Czasami odpadają kody paskowe i klient czeka , aż pracownik znajdzie cenę ...no koszmar po prostu i dlatego nie robię zakupów , chyba że mam czas i nic innego do roboty .Bardzo fajnie się czytało , zwłaszcza po ciężkim dniu , a piosenka świetna :)
Mamarzynia -czasami fajnie pewne miejsca zostawić takimi jakimi są. Nie wszystko musi być wymuskane i śliczne jak u Pani Gessler (poza czystością w kuchni i świeżością produktów)To taki folklor szczególnego rodzaju.
Edenlas-Co robi komputer? Jest na emeryturze w piwnicy póki co. Ale jego awaria nie była przyczyną wcześniejszego milczenia.
MałaMi-Nie, nie jedliśmy, kolację przyjaciółka zjadła w domu, z mężem, ja również skorzystałem z zapasów swojej kuchni. Nigdy nie przesadzam z drinkami, dla mnie określenie "za dużo wypiłem" ma troszkę inne znaczenie..
Piboha- Na śląsk na pizzę Gosiu?:) Ja tam wolę na jakieś Wasze regionalne..:)
Anaste-W hipermarketach miewam czasem podobnie. Zdążyłem się do tego tak przyzwyczaić że jestem wówczas w kolejce jedynym niemarudzącym. Prawo Murphego dotyczące moich sprzętów finansowo było bolesne, ale za to wszystko załatwiłem za jednym razem. To tylko sprzęty, rzeczy martwe na szczęście.
Generalnie, jak w pierwszym komentarzu. Lekko i przytulnie. :)
Miły post o miłym spotkaniu.
Zaraz tam ubawiłam... No bo tak jest. Tylko, że może to ja nie rozumiałam wiele czytając Cię na interii. Sama już nie wiem. Wiem tylko tyle, że kilka miesięcy temu, jednym smsem uruchomiłeś coś, co spowodowało, że moje życie się zmieniło. Nie załamałam się. Zmieniłam wszystko. Łącznie z miejscem zamieszkania. Wróciłam do siebie, zawalczyłam o siebie. O własne życie. Kontakt urwany? Może dlatego, że pewne sprawy należało poukładać a ja nie wciągam w nie ludzi, którzy mogli by patrzeć na upadek. Mój upadek. Wiele wtedy nie rozumiałam. Pewnie i tego co pisałeś i sobie myślałam, że pisanie co niektórych osób jest trudne. Dla mnie zbyt trudne.
Prawo Murphego często powoduje, że można uśmiać się do łez, ale jest w nich wiele prawdy, która zmienia życie...
PS dużo nas uciekło z tej interii
Vialay-Przede wszystkim cieszę się że zawalczyłaś o siebie. To wcale nie jest koniec drogi, tylko początek. Tę swobodę i spokój które wywalczyłaś musisz utrwalać. Dalej zdobywaj dzień po dniu dla siebie, ot tak, egoistycznie. Być może spotkasz kogoś kto odmieni swoje życie, ale nie szukaj takich osób wśród blogerów. Analizuj, bądź cierpliwa, walcz o swoje i swojego dziecka. Nie cofaj się przed niczym co poprawi Wasz los. Nie spojrzeliśmy sobie w twarz i nie spojrzymy, ale cieszę się z Twojej odwagi. To bardzo deficytowy towar. Trzymam kciuki.
Wariatka-Bo tak właśnie miało być. Spokojnie i ciepło. Bezpretensjonalnie, przede wszystkim.
Myślałam, że przepadłeś w realu... A tu zmana platformy na dobre. Chyba idzie Ci na zdrowie, bo znów snujesz fajne opowiastki.
Pozdrawiam :).
Tak bardziej mi chodziło o to co komputer robi w niebie dla komputerów i żelazek..... ;)
Ha! Zastanawiam się jakimże to cudem nie zostawiłam komentarza, bo przecież czytałam i doszłam do wniosku, że właśnie zadziałało jedno z praw Murphy'ego, które ostatnio mnie niemal prześladują stadami, no ale... nie ma tego złego i uśmiechnęłam się czytając kolejny raz:)Pozdrawiam ciepło:)
regionalnie Ci sie chce? bigosu? ruskich pierogów? łazanki? kluski śląskie, pyzy? :)))))))))))))
hahahahahahahahahaha :)
ooo!!!
golonko, zasmażana kapucha do tego litr piwska - to jest śląsk :)
Ja liczę na cud ;)
Prześlij komentarz