sobota, 14 grudnia 2013

Latarnie

Nie wiem jak udało mi się znaleźć czas by odwiedzić to miejsce. Gratuluję sam sobie. Zasypiam za szybko wracając zbyt późno. Ostatnimi towarzyszkami mojej osoby są osiedlowe latarnie rozświetlone sznureczkiem, co druga. Dom wita mnie znajomym zapachem, niemą radością, swojskością porozrzucanych po meblach ciuchów. Niepostrzeżenie na twarzy pojawia się uśmiech chociaż zmęczenie nie odpuszcza nawet na moment. Dopijam resztki zaparzonej rano kawy, powoli się rozbieram. Lodówka nie kusi,nie chce mi się. Nic.
W połowie nagi nieporadnie usiłuję posprzątać resztki minionego dnia. Rozbijam się w kuchni nie myśląc o sąsiadach. Mało ich. Mijamy się jak duchy przechodząc obok siebie zadbaną klatką schodową, nie zaszczycając się nawzajem choćby przelotnym spojrzeniem. Nie jesteśmy związani nicią sympatii, niczym przechodnie na ulicy. Co robią teraz?Śpią, kochają się, przeklinają moje nocne powroty, może ich nie ma, czy to ważne? Robię swoje.
Uspokojony pożyteczną czynnością, po krótkim prysznicu kładę się na plecach z laptopem na brzuchu. Zapalam papierosa. Kiedyś nie pozwalalem sobie na taką rozkosz w pościeli. Przyzwyczajenia się zmieniają, reguły też. Sprawdzam wiadomości. Nie znajdę tam tej najważniejszej dzisiaj. O narodzinach człowieka, oczekiwanego z uzasadnionym lękiem i niecierpliwością. Mężczyzny w rodzinie zawłaszczonej przez kobiety. Kiedy otrzymałem krótkiego eska z lakoniczną informacją, wielkiej wagi dla rodziny, nie poczułem nic. Radość? Nie. Zazdrość? Asolutnie. Po przeczytaniu odłożyłem telefon całkowicie pochłonięty sobą. Czasami przerażam sam siebie.
Dopiero teraz poświęcam chwilę temu chłopcu, szepcząc w przestrzeń najlepsze życzenia na dziś, jutro, całe życie. Urodził się w rodzinie w której miłości i opieki zabraknąć mu nie może. Bliskiej Bogu. Wszystkiego dobrego.

"Zadzwoń do brata"

Do "brata".. Nie.
Okrucieństwo jest pochodną przeszłości. Brak zainteresowania pochodną jego braku w drugą stronę. W każdym przypadku.Wszystko-miłość, nienawiść, czułość, empatia-powinno być naznaczone wzajemnością.Jeśli jej brak -nie zamierzam bawić się w Chrystusa,przecież jeśli sypiasz z kobietą która tego nie chce, a Ty jesteś tego świadom- jesteś gwałcicielem.Wspólna krew do niczego nie zobowiązuje. Nie potrafię udawać że szaleję ze szczęścia. Ono nie jest moim, akceptuje je zatem machinalnie, niczym comiesięczne wydatki. Stało się i tyle.

"-A Ty?Nie myślisz o drugim dziecku?"
"-Gdybym o tym pomyślał, a co gorsza, zrobił-byłbym największym hipokrytą jakiego nosi ziemia. Nie powinno się czegoś mnożyć skoro to jedno co masz- dzielisz na pół."

Nie muszę odpisywać, nie ma na co. Zażynam kilka spamów, zamykam komputer. Oczy błagają o wypoczynek, reszta ciała nieśmiało im wtóruje. Pora uwolnić się od rozmyślań, przytulić do ciemności która już od dawna nie jest złowrogą i zasnąć mając pod powiekami dzikie miejsce w którym teraz tak pragnąłbym się znaleźć.
Za dużo zajęć, za mało życia.
Tymczasem, wczesnym rankiem przywitają mnie latarnie rozświetlone sznureczkiem,co druga.




50 komentarzy:

Gosia pisze...

dzikie miejsce... tak wiele w niewielu słowach!

ekscytujących snów tej i każdej nocy, niech niosą wytchnienie!

Anonimowy pisze...

Ładnie powiedziane, w sumie. Starałam się to sobie wyobrazić.
Dzikie miejsce, jeju ...

sza... pisze...

Te szegóły;) i tak jakoś cholernie znajomo... wzajemność... takie proste, a tak trudno to dostać... i wiesz... róbmy swoje, to czasami nie pozwala zwariować... a dzikie miejsce to chyba wiem jakie, chyba kiedyś o nim pisałeś;) Pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

Tami... może to dziwnie zabrzmi, ale dziś - właściwie już wczoraj - i ja dostałam esa, poczekaj niech sięgnę po fona (nie leży daleko): "mały Adaś jest na świecie urodził się dziś o 14:20..." itd. itp.

mały Adaś ma też starszego Braciszka...i... qwa zabij mnie, ale wiem, że bzdury piszesz!! dziecko, to życie i nie ma nic mocniejszego wobec Śmierci niż właśnie Maleństwo...

p.s. nikt(stąd) o tym nie wie, ale Ktoś bardzo mi bliski odchodzi, boję się Świąt (co roku ich zresztą nienawidzę-mamy podobnie) bo wiem, że On wie, że Jego Ojciec odszedł w Wigilię... i jeszcze ten mój wypadek w pn - bo gdy ktoś się rodzi, ktoś inny umiera - czyż nie jest tak? /dobra, idę stąd, bo plotę... dobranoc/

edenlas pisze...

Ta notka jest dziś taka bardziej..osobista? dogłębna? To, że wielkie wieści spłynęły po tobie jak po kaczce, to nie jest dziwne.. choć myslę, że trochę taki nieświadomy mur obronny.. ale w sumie za mało o tobie wiem, za mało rozumiem;) Tak tylko sobie dopowiadam wytłumaczenie... ale nie wnikam;)

Margarithes pisze...

smutno mi się zrobiło... pozdrawiam Cię ciepło

88kania pisze...

Ty jesteś tutaj i ja nic o tym nie wiedziałam? Co z Ciebie za ziom?

tamirian pisze...

Piboha--Dziękuję Gosiu. Nie śni mi się nic, albo inaczej-nie pamiętam co.
Wariatka- ładnie? ładnie to kiedyś moja babcia wyszywała :)
Sza-Bo czasem jest tak że na prawdziwą wzajemność możemy liczyć tam czy u kogoś ...gdzie nie spodziewalibyśmy się jej wcale.
Emigrantka-Przez Ciebie własną notkę przeczytałem kilka razy (a nie lubię tego robić) bo za diabła nie potrafiłem skumać gdzie ja w niej o śmierci pisałem. Nigdzie-do takiego wniosku doszedłem. Albo przestałem umieć czytać komentarze,albo pisać notki.Więcej optymizmu.
Edenlas-Mur to ja sobie dopiero w tym roku wybudowałem. Owszem, to osobista notka, ale widzę że odebrana przez Was jako smutna...niepotrzebnie.Margo-a szkoda, to tylko kilka zdań napisanych w ciszy, spokoju tylko w refleksyjnym nastroju. No miewam takowy, co zrobić? Przyjaciele mówią że to starość. Póki co jeszcze im nie wierzę.Uśmiechnij się.
88Kania-ziomalko.Ja tu 3 lata pisuję. Nie reklamuję specjalnie tego miejsca, kto "smoka" znajdzie ten jest. Więcej ciszy tu chcę, znudził i zmęczył mnie hałas na interii. Ale TY-zostań. Zresztą.. chyba już tu wcześniej byłaś?




vialay pisze...

qrwa, a myślałam, że to tylko ja tak mam. To sie nazywa przepracowanie? Tylko czy człowiek potrafi już inaczej. Nie ma ani złości ani szczęścia w człowieku. Nie potrafię od wielu miesięcy okazywać jakichkolwiek choć małych emocji. Na szczęście rano nie wychodzę tak wcześnie ale wracając do domu, mam na tyle dość, by zasnąć na 6 godzin snem błogim, wciąż niewystarczającym. Mówią, że czas coś zmienić. Tylko co??? Może myśmy już zwyczajnie przyzwyczaili sie do takiego życia? Praca i dom... pusty dom...

Asia pisze...

Refleksyjnie u Ciebie a to skłoniło i mnie do przemyśleń na temat moich związków z rodziną,przyjaciółmi znajomymi.
Też mam ,,za dużo zajęć, za mało życia'' myślę ,że pora wyrównać proporcje.
Przyłączam się do życzeń dla ,,Twojego'' maluszka.
Pozdrawiam Tami :)

Sir B. Angel pisze...

Wzajemność jest tym, co daje nam szczęście i sens odczuwania, jednak jej brak nie sprawia, że nie potrafimy sami żywić emocji i odczuwać ich. Tyle, że z jej braku najczęściej budzą się smutki, żale i niepewności.

Marzynia Mamcia pisze...

Dlaczego ja tego wcześniej nie przeczytałam! Dobrze że znalazłam chwilę w przedświątecznej krzątaninie - warto było :-)
Wszystkiego dobrego w święta, stary kumplu, więcej wolnego, dobrego życia...

Gosia pisze...

Tami, jak święta? :)
Szykujesz się jakoś szczególnie do nowego roku? :)

Mała Mi pisze...

A ja chyba nie rozumiem tego tekstu "Nie powinno się czegoś mnożyć skoro to jedno co masz- dzielisz na pół."... Uważam, że pięknie jest mnożyć wspólne :) sama nie mam dzieci i nie wiem czy będę miała, ale doprawdy nie rozumiem gdzie tu hipokryzja...
Rozumiem za to aż nadto, że więzy krwi niewiele znaczą w Życiu codziennym... ;)

A jak Ci minęły święta? Odpocząłeś? :)

edenlas pisze...

2014 niech będzie DOBRY!

Asia pisze...

Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku Tamiraianie :))

Czarny(w)Pieprz pisze...

Wszystkiego dobrego Radku. Niech niech niech będzie dla wszystkich dobry. Tyle. Aż tyle? Pozdrawiam i myślę o Tobie"

tamirian pisze...

Vialay-No cóż, problem nie problem, nie wiem, ale mi jest całkiem dobrze w tym moim "pustym" mieszkaniu. Nie mam zresztą czasu rozkładać tego na drobne.
Asia-dla mnie ten 2014 ma być takim przyjemnym rokiem zbierania plonów ciężkiej pracy wykonanej w minionym. Dlatego tak się na ten nowy rok cieszę. Będzie wolniej i przede wszystkim-więcej przyjemności.
Mamarzynia-dziękuję Ci bardzo. Wzajemnie.
Mała Mi-Aby dokładnie zrozumieć o co mi chodziło trzeba znać moją historię no i mnie samego. Nie ma tu takich osób więc się nie przejmuj specjalnie. W skrócie chodziło mi o to że nie jestem rewelacyjnym ojcem dla jednego dziecka, dlatego bardziej powinienem skupić się na tym i to poprawić.
Piboha-Gosiu, w Nowy Rok dochodziłem do siebie po krótkiej ale męczącej chorobie...To był mój najspokojniejszy Sylwester od lat.
Sir B Angel-Z braku wzajemności budzi się również zdecydowanie, wyrachowanie, cynizm i egoizm. Nie tylko my sami kształtujemy to jacy jesteśmy, robią to również nasi bliscy, znajomi itd. sporo od nich zależy.

Dziękuję wszystkim za noworoczne życzenia. 2013 był poza kilkoma wyjątkami-dobrym rokiem, bilans jest na plus. Wam i sobie życzę by w tym roku było jeszcze lepiej.

edenlas pisze...

Witaj w Nowym Roku:)

Loonei

Margarithes pisze...

Jaka starość, uśmiecham się :)

iwnowa pisze...

Wspólna krew absolutnie do niczego nie zobowiązuje.
Słusznie.
Resztę komentarza póki co zachowam dla siebie, oprócz tego, że Cię serdecznie pozdrawiam z nowym rokiem!

Mała Mi pisze...

:) trzymam zatem kciuki za Ciebie i poprawki :) o ile tego właśnie pragniesz, uda Ci się!

Dobrego nowego roku Radku :)

P.S. Ja się staram dzielić wieczory między czytanie i oglądanie. I ... inne rzeczy hahaha :) a tak poważnie, jeśli lubisz De Niro, to nie polecam "Red Lights". Widziałeś? Bo mnie bardzo zawiódł... albo go nie zrozumiałam ;p

Wierci-Pieta pisze...

Nie zostałam tu w sumie zaproszona, sama sie wprosiłam ;)
Udanego Nowego Roku... takiego NAJ...

Juz nie jestem Żabką, jestem Wierci-Pietą... Zapraszam ;))

jagna pisze...

Podoba mi się ten fragment o wzajemności. Ja niesiona falą "nowego" poodgrzebywałam adresy, napisałam, zależało mi szczególnie na jednej osobie. Poszło. A później przyszła konkluzja, że znów wygrała ta "rozemocjonowana" ja, że przecież on też ma mój adres i telefon, a milczał tak jak ja... Milczy zresztą nadal.
O to "dzikie miejsce" nawet nie pytam :)
Pozdrawiam.

p.s. dzięki, za komentarz u mnie, takie właśnie lubię.

Gosia pisze...

Witaj :)
Jak zdrówko w Nowym Roku? stanąłeś już na dobre na nogi? Mam nadzieję! W tej notce pisałeś, że nie wiesz jak znalazłeś czas na notke a po komentarzach doczytuję, ze życie samo skorygowało dla Ciebie troche odpoczynku, niestety przez chorobę, ale jednak w domu.
Wszystko dobrze?
U nas sylwester jak normalny dzień, były Aśki, ale w życiu nie było tak spokojnie jak w nocy sylwestrowej, więc podobnie jak u Ciebie. U nas każda inna impreza nockowa, ze tak powiem, z nimi jest bujniejsza :) Zaśmiewaliśmy się, że my sylwestra mamy 12 razy w roku [bo tyle średnio razy nas lądują, no może do 15 by się zebrało].
poza tym spokój... logika mi podpowiada, żeby szukać pracy... sercem się rozleniwiłam!!!!

Dobrze mi i błogo w tym nowym roku...
A Tobie jak?

tamirian pisze...

MałaMi-recepta na to dzielenie jest bardzo prosta-często trzeba po prostu z czegoś zrezygnować.
WierciPięta-jesteś mile widziana,witaj.
Jagna-określenie "dzikie miejsce" nie jest rodem z horroru, to tylko słabo zaludniony zakątek Polski.
Niektórych znajomości nie warto odnawiać.
Piboha-Najważniejsze że Ci dobrze i błogo. Wiesz, Gosia, jeśli chodzi o pracę-to musi być Wasza decyzja ale..póki nie musisz-wychowuj pociechy. Nie masz pojęcia ile ja tracę.Widzę że i Ty i ja nie rozpieszczamy czytelników :)

Karolina pisze...

Tamirian.. tak dawno nie czytałam, tak dawno nie zajrzałam, tak bardzo patrzyłam w środek, trochę jak Ty. Bardzo też nie wiem, co miałabym teraz powiedzieć. Trudna i gorzka ta Twoja notka sprzed miesiąca - czy wszystko w porządku?

Gosia pisze...

Jak zobaczyłam komentarz u mnie to zdębiałam - Tami walnął nową notką?! Od razu tu przylazłam a ty dalej w swoim letargu :):):)
I dobrze, o ile nie jest "ciężkostrawny" a lekki i świeży :)
Byłam tu ostatnio, wpisałam komentarz i mi sie komputer zbuntował i coś mnie wywaliło i huknęłam tym komentarzem po kątach bo drugi raz mi sie pisac nie chciało.
hahahahahahahahaahahahahaha :)

Dobrze jest :)

Ale wiesz co, ja tak czytam i czytam tą moją notkę... gdzie ja tam zarażam optymizmem?! :) hahaha pewnie tego nie dostrzegam.
A jeśli o tą robotę chodzi... już by się nam przydało troche gotówki ale nie jestem pewna czy akurat od teraz, już, natychmiast, miotam się jak mucha na pajęczynie i nie potrafie podjąc konstruktywnej decyzji, serio! jeszcze mnie to niedawno wkurwiało do czerwoności, serio, a teraz to olałam i se żyję jak motylek na wietrze! nie wiem czy to dobre czy nie, czas pokaże, teraz się nad tym nie głowię! Nabieram sił, na co? jeszcze nie wiem! A może n 3 dzieciaka?! O! Też by mogło być! ;)
Aleee... niech się samo toczy, byle do września, a co potem bedzie - zobaczy się :)

No a co z nową notką u Ciebie?
Zaden sąsiad nie pije czasem??? :)
hahahahahahahahahaha :)
rozpieść mnie...eee... nas trochę ;)))))))

Clara pisze...

Kiedyś jak zniknąłeś z interii dobijałam się tutaj, ale nie potrafiłam wejść... Dobrze, że już jesteś. Może ten rok przyniesie więcej dobrego...

88kania pisze...

Nie, wydaje mi się, że "znałam" Cię jednak tylko z interii. Ale znalazłam i bardzo mnie to cieszy.

marharetta pisze...

czasami moje dni wyglądają całkiem podobnie. no może z wyjątkiem tego papierosa w łóżku, ale łącznie z rozrzuconymi rano ubraniami na kanapie i z sąsiadami, z którymi mijamy się bez spojrzenia na siebie, bez "dzień dobry". a nie... jest jeden mężczyzna, który mnie wita (nawet nie wiem z którego piętra) i jedna kobieta, mówiąca mi "cześć". reszta, jak duchy.
ps. no tak. gdzie nie gdzie zaczęły się ferie. jeśli pogodowo jest u Ciebie, tak jak dziś w Krakowie, to nie fajnie. ale mam nadzieję, ze Twoja córka jeszcze się doczeka zimy z prawdziwego zdarzenia i to w trakcie jej ferii:)

88kania pisze...

Ja też nie kumam tych przebieranek, ale czasem muszę się z ich efektami zmagać niestety.
Kurczę, poczułam się elitą :) No dzięki!

Kat pisze...

Mam nadzieję, że nowy rok przyniósł ci coś dobrego (nie wiem co dobrego może przynieść powieszenie nowego kalendarza na ścianie, ale może coś się da). Więcej życia i mniej zdjęć życzę.

sza... pisze...

wretłam:) i przesłuchałam Windhanda i taki kurde znajomy a nie wiem skąd:) oczywiście zasiadam z herbatą i życzę udanego wieczoru w którym masz uśmiech wchodząc do mieszkania:) jako i ja dzis;)

Gosia pisze...

u mnie też zimowo, ale jeszcze nie na tyle, żeby sanki wyciągnąć, nad czym ubolewam, bo kupiliśmy nowe dziewczynom w tym roku :) ale podobno marzec ma byc puchaty i mocno zasypany więc poczekam jeszcze :) a potem może w ramach protestu przerobię sanki na półki dla butów :)

Anonimowy pisze...

Radek :) wybacz prywatę, ale napisz coś wreszcie - domagam się, jako jedna z (chyba?) najstarszych Twoich czytelniczek ...

... czy pisałeś o śmierci? wiem swoje, i tyle :x

p.s. do dziś pamiętam co mówiłeś o ZUS, i pamiętam budynek, od wczoraj moja niechęć do tej instytucji wzrosła jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe [kurrrfa!]

Wierci-Pieta pisze...

A ten Nergal to jakoś tak zwyczajnie podrywał, może dlatego, że we śnie ;))

Tylko, że ja nie posiadam atutu jakim są skośne oczy... :)

edenlas pisze...

Nadal co druga latarnia ci przyświeca? ;)

Loonei

Mała Mi pisze...

Halo halo :) widzę tutaj zmiany :) a gdzie jakiś nowy tekst??

Nie każ czekać :)


Dziękuję za miły komentarz i za cenny głos! :)

Anonimowy pisze...

noiii, gdzie ten nowy post? coś słabo się starasz :)) zapodaj coś na najgłupsze święto w roku tj. walentynki i niech to będzie "epickie" jak mawia mój Synek ;))

nadzieja512 pisze...

Czas płynie nieubłaganie, przyspiesza, az do tęsknoty za dzikim miejscem :) Dawno mnie tu nie było, może nie było wcale, zgubiłam ścieżkę...zaglądam, może nieproszona...Ale miło poczytać, jak zawsze konsekwentnie i swoją drogą...Pozdrawiam. Muza i mnie uspokaja...

tamirian pisze...

Sza-I dobrze że "wretłaś". Mnie
Windhand przypomina kilka zespołów, ale to niezwykle miłe skojarzenia. Ma również, tak uważam, swój oryginalny, klimatyczny sznyt .

Cosiowa- Ten rok przyniósł mi już wiele dobrego, a przecież dopiero się zaczął. Aż się boję następnych wydarzeń.

Piboha -Gośka, sanki w kąt, na termometrze +5, słoneczko, ptasie trele, wiosna..

Emigrantka-A wiesz,w ogóle są jaja z tą nową notką.Pierwszy raz od kiedy w ogóle prowadzę bloga notek zaczętych mam dwie i brak czasu by to ogarnąć.Już nawet jeżdżą ze mną wszędzie (pendrive w kieszeni) tylko co z tego? Mam nadzieję że w przyszłym tygodniu coś się nareszcie wykluje, póki co, poza pracą, mam miesiąc "urodzinowy" na kilku frontach.
Na pewno coś się pojawi, mam ochotę pisać,tęsknię za tym.
A Walentynki? Litości. Ani słowa o tym.

Edenlas-Wyobraź sobie że już nie co druga, powkręcali żarówki jakby czytali ostatni wpis.

Nadzieja512-tutaj nikt nie potrzebuje specjalnego zaproszenia, to miło że jesteś.

Anonimowa A. pisze...

Może to przemęczenie spowodowało tę obojętność? Wracasz po nocach, pewnie żyjesz intensywnie, to wszystko kotłuje się w głowie, nie daje spokoju.
Gdybyś miał więcej czasu dla siebie na odpoczynek i refleksję, zapewne więcej ciepła kierowałbyś też w stronę innych.
Tego Ci życzę.
Pozdrawiam :)

Wierci-Pieta pisze...

Tamirianie - tyś jak WINO :)

Karolina pisze...

Radek, gdzie jesteś?

Wierci-Pieta pisze...

Tamiś (czy moge sie tak zwracac, bo mnie korci juz od kilku komentarzy, ale jak Cie znam to NIE MOGE ;)) - "kocham jak nigdy nie kochałam" - nie jest żadnym nadużyciem, nie jest lukrem, choc może byc tak odebrane, nie powinno wywoływac wtyłzwrotu ;)
Nie kochałam do tej pory, spotykałam sie z mezczyznami ale nie pokochałam. A jak wiemy młodaJA ;) wiec miałam czas na miłosc...
I wcale nie mam pewnosci, że to juz ten na zawsze, nie wiem ile ze sobą wytrzymamy. Chciałabym na zawsze, ale jestem realistką.

I nie potrafie odpowiedziec na Twoje drugie pytanie, przeciez wiesz, że nie potrafie... Zresztą ja mało pije... ;)

Wierci-Pieta pisze...

Czym sobie zaslużyłam? :0

Wierci-Pieta pisze...

Wiec ide za ciosem i nalegam na nowy post... :)

Wierci-Pieta pisze...

A niewidze - ale wypatruje...

Wierci-Pieta pisze...

Mam, złapałam, ide czytac ;)