Wieczór. 03 lutego.
Mroźno.
Tutaj,tam, wszędzie gdzie sięgają myśli o bliskich. Okruszek świata.
Zima.
Pierwszy raz tego roku nasze życie biegnie wolniej, pod dyktando jej niebezpiecznego, leniwego tętna.
Przewracam dokumenty przed wyprawą w nieznane. Dwie lampki wina wychylone przy oknie, pomagają zdobyć się na uśmiech. Kolejne kartki papieru przynoszą dumę z własnej zapobiegliwości. Radość ze wzorowo wykonanej roboty i zabezpieczenia na przyszłość. Zdumienie wachlarzem możliwości przynoszonym przez obcych ludzi,zdjętych nadzieją i szacunkiem.Grzeczne "Proszę Pana" ze spuszczonym wzrokiem. Próżność którą w taki, czy inny sposób pragnie nakarmić swoją duszę każdy człowiek.
Dokonuję wyborów zaaferowany własnym dobrem. Naszym-jeśli los pozwoli.
Nie zostawię za sobą spalonej ziemi, nie tym razem. Miłość do płomieni można wyrazić inaczej niż poprzez podpalenie wszystkiego wokół. Takiemu widowisku nie towarzyszy nic prócz popiołu.
Ten jedynie brudzi.
Ziemia do której powrócę,po raz pierwszy przywita mnie gościnnie.
Śmierć frajerom.
Otoczony karuzelą miłości boje się wypowiedzieć na jej temat choćby słowo, by cały nie zamienić się w banał.
To nie w moim stylu:
poezja na przydechu której nie rozumie nikt poza autorem;
fondue po burgundzku z sercem zamiast wołowiny;
Ta, która o miłości pisała doskonale -umarła obnażając naśladowców,osieracając smakoszów, zawstydzając oponentów.
Dumna poetka ze świeckim pogrzebem.
To nie w moim stylu.
wszystko już było.
Opisać Twój brak?Proszę Cię..W jaki sposób? Zaawansowana cukrzyca jako uzależnienie od Twojego uśmiechu?Tęsknota?Rak?
Medycyna konająca osobą własną przy szpitalnych skojarzeniach...
Nie.Wybacz
Dziś przywołam powiedzenie, którego daremnie szukać w naszym kraju.Oddaje nie tylko mój szacunek do Ciebie, ale i przy okazji fantastycznie definiuje co zdefiniowanym notorycznie być się nie zgadza.
Pozwolisz?
"Pożądanie sprawia, że mężczyzna jest nader śmiały, ale miłości towarzyszy zawsze onieśmielenie.
To drugie jest moim cieniem, TOŻSAMOŚCIĄ, gdy jesteś obok.
Wszystko jasne, prawda?
Noc. 04.02.
Kilka luźnych chwil napędzanych tęsknotą.
9 komentarzy:
uzalezniam sie od Twojego pisania,uwielbiam te niedopowiedzenia,szukanie najmniejszej wskazowki,snucie domyslow,jedno wielkie pytanie...Kim Ona jest,a moze byla?............
jesli kiedys wydasz ksiazke z tym co zawiera ten blog wlasnie,pierwsza niesmialo poprosze o autograf:)
cieplego i spokojnego weekendu tamirian:)
Uśmiecham się w zamyśleniu ;)
Po przeczytaniu przychodzi mi do głowy wiele zdań... ale takich , Twoich słów nie wolno zagłuszać . Przysiądę w milczeniu .
stosunkowo
wyborny
tekst
;}
O tak... zwoliniliśmy teraz... :) i super! Bo to pędzenie bywa męczące...
I pięknie to napisałeś... onieśmielenie towarzyszące miłości jest chyba jedynym w swoim rodzaju uczuciem :) niesamowitym... Niewinnym, czystym :)
P.S. tamirianie :) po części się zgadzam ;) ale to trzeba być mocno wierzącym... albo potrafić sobie "naginać" Dekalog, bo miewamy troszkę różne spojrzenie na życie niż w Przykazaniach czasem... nie sądzisz?
o miłości najpiękniej się milczy?
Cudne takie onieśmielenie:)
Uwielbiam siedzieć w towarzystwie takich przemyśleń....wtedy uspokaja się oddech i powraca nadzieja...
U mnie wesoło... taa... a tutaj jakoś tak sentymentalnie z tendencją do smutno... jaki jest powód? Bo już od jakiegoś czasu tak tu u Ciebie jest...
P.S. tamirianie... jutro ten "ważny" dzień ;p może sobie w prezencie zamówisz? :P
Prześlij komentarz