wtorek, 10 stycznia 2012
Miasto cieni
Nie lubię tu być. Wiesz o tym, prawda? Połączony pępowiną ,moją własną krwią ,przyjeżdżam niezmiennie by dać radość Komuś, komu tej radości ciągle mało. Przyjeżdżam wytłumaczyć że czas, który mija, stracony nie jest..Przyjeżdżam również dlatego że obietnica jest rzeczą świętą..Jak tego dnia, tej soboty..
Są takie miejsca o których w duszy pragniemy zapomnieć. Szlaki dawno wydeptane, krajobraz krzyży dla których litości, dobroci, czy łez już nie masz. Zadziwiają powszednością , ale i tym co chciałbyś wykrzyczeć. Że po prostu jest dobrze.Wiesz o tym. Ty rozumiesz.
Są takie miejsca które przynoszą radość. Radość poprzez miłość nieobecnych. Nie ma znaczenia tabliczka z ponurym, białym orłem trzymającym w szponach pioruny, jak i szary całun który spada na maskę samochodu tuż przed parkingiem. Po prostu byłaś ze mną. Ty sama wiesz, jak mocno i blisko.Pomimo tego że nie znoszę tu być.
Kiedy małe dziecko zamienia się w anioła, pragniesz płaczu.Z dumy. Nie potrafiłem, chyba już nie potrafię.Ale przepychając się pod sceną, by uchwycić zielonego krokodylka,pośród innych, załawionych ojców słyszałem Twój szept.
Mała dziewczynka pozowała cierpliwie do zdjęcia, podczas gdy inne dzieci zeszły już ze sceny, bo ojciec, jeden taki, nie potrafił ustawić przesłony.Ty stałaś tuż obok,obserwując z uśmiechem moje zmagania.Czasem. przy takich okazjach, przydałby się fachowiec.
Pamiętam o Tobie zielonooka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
bylam,przeczytalam,ale wczesniej nie mozna bylo komentowac...moze i dobrze,bo nie osmiele sie tego skomentowac......
ale bylam,slad zostawiam
tamirian,skad tyle smutku tutaj? nawet nie chce przypuszczac....pytanie retoryczne oczywiscie
Nie można było bo sprzęt padł..Niestety chyba nieodwołanie..A wpis nie jest smutny.Ktoś dla mnie ważny, adresat, będzie wiedział że jest jak ta piosenka-ciepły.Pozdrawiam
Czasami myślimy bardzo podobnie . Tylko wydarzenia są inne ... ;)
Są ludzie , którzy zajmują nam każdy oddech i każdą myśl . Nawet , gdy spoglądamy w lustro widzimy ich odbicie , a nie swoje .
Przeczytałam wstecz i tak sobie pomyślałam , że wciąż mnie zaskakujesz :)
Przeszedł mnie dreszcz bo przywołałeś wspomnienie innego aniołka...miała 2,5 roku a to było 40 lat temu, pewne sprawy na zawsze zostają z nami.
Prześlij komentarz