dwudziesta pierwsza
do północy niewiele
kilka obrotów na pięcie
kąpiel pół na pół z muzyką
mikrofalówką warcząca
nie w takt
bo nie powinna
postawiona sama sobie
rzęzi przerażona
blokowym pepoż
okryty gitarową pianą
postanawiam się ogolić
po trzecim dniu na nie
przecież
ten na tak
po angielsku poszedł precz
na trzeci
odkrywam na mokro
nowe na przedramieniu
ta której nie było
jeszcze wczoraj
niewiele przed północą
żyła nie policzalana a przecież
powinna być dopiero trzydziesta szósta
zasypiam oddychając skórą
blisko północy
z nowym nie nowym
zapomniałem się ogolić
kolejny raz nici z boskości
na ten trzeci
.
6 komentarzy:
po trzecim dniu na nie, w końcu tak...
pachnie obietnicą :)
Ty znowu nie masz nade mną litości i zmuszasz mnie do intensywnego myślenia ;))))
nie wiem dlaczego, ale pierwszym skojarzeniem było to, że miałeś wczoraj urodziny;)
Człowiek jest bardziej niezwykły w swojej codzienności niż w ,,boskości " ...
Tami, ja jestem taka przyziemna...:)
Sprawdzam tylko , czy u Ciebie pójdzie komentarz :)
Prześlij komentarz